Wywiad szefa Policji z Niemiec rozwiewa wątpliwości odnośnie integracji. „Pędzimy na oślep na zderzenie ze ścianą”

REKLAMA

Szef policji w Essen udzielił wywiadu, w którym opisał walkę z arabskimi i kurdyjskimi klanami zamieszkującymi miasto. Opisuje wieloletnie zaniedbania.

Szef policji w Essen i Mülheim, Frank Richter, twierdzi, że problem imigranckich klanów narasta od kilku dekad. Uważa, że członkowie takich rodzin nie chcą się integrować, a jedynie wykorzystywać państwo dla własnych potrzeb.

REKLAMA

Chodzi głównie o korzystanie z systemu opieki społecznej. Klany opierają się na wielodzietnych rodzinach, liczących średnio 8 dzieci. To pozwala na osiąganie dużych przychodów, rzędu 5000 euro miesięcznie na taką rodzinę. Dodatkowym źródłem dochodów jest działalność przestępcza.

Uliczne gangi okazują niechęć tym którzy pojawiają się na „ich” terytorium, często posuwają się do stosowania przemocy.

Mówi, że powstały lokalne „społeczeństwa równoległe”, gdzie prawo się nie liczy, podstawą jest lojalność wobec rodziny. Policjanci często spotykają się z sytuacją gdy w czasie interwencji wobec członka klanu na ulicy pojawia się kilkadziesiąt osób, które próbują w niej przeszkodzić. Dochodzi tez do zastraszania świadków, a nawet sędziów i prokuratorów.

Policjanci starają się częściej przebywać w takich rejonach, by pokazać, że to jednak państwo rządzi. Skala problemów zmusiła władze Essen do powołania dwóch specjalnych prokuratorów do walki z tego typu przestępczością.

Policja z Essen wykorzystuje także specjalne struktury, z którym normalnie korzysta się np: przy okazji ataków terrorystycznych.

Frank Richter uważa, że jedynie skoordynowane działania pracowników różnych instytucji takich jak celnicy, inspektorzy podatkowi, urzędnicy zajmujący się pomocą socjalną, mogą pozwolić na skuteczne uderzenie w ekonomiczne interesy klanów i utrudnić im działanie.

Źródło: focus.de

REKLAMA