Poważny problem dla linii lotniczych. Boeingi 737 MAX będą uziemione jeszcze przez kilka tygodni. Amerykański producent w opałach

Boeing 737 MAX 8. Foto: wikimedia
Boeing 737 MAX 8. Foto: wikimedia

Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) ogłosiła, że Boeing przedstawi ostateczną wersję oprogramowania dla modelu 737 MAX w ciągu kilku tygodni. To poważny problem dla linii lotniczych, a także producenta, któremu grożą gigantyczne kary.

Boeing potrzebuje czasu na wykonanie dodatkowych prac oświadczyła FAA. Jest to wynikiem trwającego cały czas przeglądu systemu kontroli lotu modelu 737 MAX.

FAA i Boeing znalazły się pod presją po dwóch katastrofach modelu 737 MAX, jakie nastąpiły od października ubiegłego roku. Pojawiły się oskarżenia, że FAA nie dopełniła swoich obowiązków związanych z certyfikacją samolotu dopuszczającą go do lotów.

Tym razem FAA zapowiedziała, iż przeprowadzi „rygorystyczny przegląd bezpieczeństwa” i że samolot z softwarem, który jak się obecnie podejrzewa mógł mieć wpływ na obie katastrofy, nie zostanie dopuszczony do lotów póki nie będzie w pełni bezpieczny.

Zmiany mają dotyczyć przede wszystkim systemu Maneuvering Characteristics Augmentation System (MCAS). Ma on zapobiegać utracie kontroli nad samolotem przez pilotów i doprowadzenia do przeciągnięcia. Jego działanie polega na automatycznym wychylaniu steru wysokości przez około 10 sekund po to, by skierować nos maszyny w dół. Obniżenie kąta natarcia zwiększa prędkość samolotu, zapobiegając utracie siły nośnej.

Zmiany w systemie mają zapewnić, że będzie dokonywał interwencji tylko raz przez maksimum 10 sekund, a nie tak jak do tej pory – ponawiał działanie w przypadku wykrycia przez system, że możliwość przeciągnięcia nadal istnieje.

Boeing zamierza poradzić sobie także praprzyczyną, to znaczy z błędnymi danymi dostarczanymi przez czujniki kąta natarcia (AoA), które spowodowały aktywację systemu MCAS.

Analiza danych ze skrzynek etiopskiego Boinga 737 MAX obsługującego lot ET 302 wykazała czujnik AoA znajdujący się od strony kapitana podawał odczyty różniące się nawet o 22,5 stopnia od tych podawanych z czujnika znajdującego się z drugiej strony samolotu.

Po wprowadzonych zmianach system MCAS nie będzie mógł być aktywowany w przypadku gdy wystąpi różnica w odczytach wskaźników AoA umiejscowionych po obu stronach kadłuba samolotu.

Przedłużający się zakaz lotów może skutkować lawiną pozwów ze strony linii lotniczych. Do tej pory na taki krok zdecydowały się linie Norwegian Air Shuttle i prywatny polski przewoźnik Enter Air. Niemiecka linia TUIFly ujawniła, że wycenia straty związane z uziemieniem posiadanych Boeingów 737 MAX na 200 mln euro.

Pozwy mogą składać także rodziny ofiar lotu ET 302. Pierwszy już wpłynął do sądu w Chicago w USA. Wcześniej pozwy złożyli już niektórzy bliscy ofiar i załogi indonezyjskiego Boeinga 737 MAX linii Lion Air, który rozbił się w październiku 2018 roku.