Koszmar w zgierskim szpitalu. Dwóch pacjentów zmarło, trzeci spożywał przy nich posiłki

obrazek ilustracyjny/trumna/szpitalny posiłek/Fot. Pixabay (kolaż)
obrazek ilustracyjny/trumna/szpitalny posiłek/Fot. Pixabay (kolaż)
REKLAMA

Na jednej z sal szpitala w Zgierzu w woj. łódzkim rozegrały się koszmarne sceny. W ciągu jednego dnia zmarło aż dwóch pacjentów. Ich ciała pozostały jednak na sali jeszcze przez kilka godzin po zgonie. Tymczasem jeden z leżących tam pacjentów był zmuszony zjeść posiłki w „towarzystwie” trupów. Szpital zapewnia, że działał zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Do koszmarnego zajścia doszło w Wojewódzkim Szpitalu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Zgierzu. Jak opisuje „Dziennik Łódzki”, niedziela 31 marca dla męża pani Jolanty była traumatycznym dniem. Mężczyzna przebywał na oddziale wewnętrzno-geriatrycznym. Podczas porannego budzenia okazało się, że jeden z pacjentów nie żyje.

REKLAMA

Mąż pani Jolanty, jak gdyby nigdy nic, dostał śniadanie – a że jest pacjentem leżącym, musiał zjeść je w towarzystwie zmarłego. Nie był to jednak koniec koszmaru.

Koło godz. 13 do drugiego pacjenta przyszła rodzina. Jak się okazało, również ten mężczyzna zmarł. Jak relacjonowała „Dziennikowi Łódzkiemu” pani Jolanta, ciało zostało na sali co najmniej do godz. 14.30. W związku z tym ponownie jej mąż musiał zjeść – tym razem obiad – w obecności nieboszczyka.

Zgłosiłam tę sprawę lekarzowi na dyżurze. Usłyszałam, że w szpitalu było pomieszczenie dla zmarłych, ale zostało zamienione w salę dla żywych – mówiła gazecie pani Jolanta, zaznaczając, że rozstawienie po jakimś czasie parawanu niewiele pomogło.

Jak dodała, przez traumatyczne wydarzenia pogorszył się stan zdrowia jej męża, a ona musiała zapisać się do psychologa. Ponadto kobieta wyjawiła, że wiele lat temu, gdy sama była pacjentką tego szpitala, zmarli mieli być przewożeni do łazienki.

Placówka zapewnia jednak, że działała zgodnie z przepisami. – Postępujemy zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 10 kwietnia 2012 roku – mówił w rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim” rzecznik szpitala Piotr Krysztofiak. Odgrodzenie zmarłych parawanem od reszty sali, rzekomo „pozwoliło zachować jego godność” i spokój pacjentów.

Zgodnie z zapisami przywołanego przez rzecznika dokumentu po śmierci pacjenta jego ciało musi przebywać w szpitalu jeszcze przez dwie godziny, a dopiero później może zostać przewiezione do kostnicy. Jednak do tego czasu powinno przebywać w specjalnie do tego przygotowanym pomieszczeniu „pro morte” lub „w innym miejscu z zachowaniem godności należnej zmarłemu”. Czasem funkcję takiego pomieszczenia pełni np. izolatka.

Źródła: Dziennik Łódzki/fakt.pl

REKLAMA