Kierowcy w całej Europie wściekli na Brukselę. W Bułgarii przewoźnicy spalili ciężarówkę w proteście przeciw „pakietowi Macrona”

fot. PAP
REKLAMA

Właściciele bułgarskich firm transportowych, przeciwni nowym przepisom UE ws. przewoźników drogowych, spalili w czwartek w Płowdiwie dużą ciężarówkę. „To nasza odpowiedź dla Brukseli, nasza przyszłość. Czekamy na falę upadłości” – powiedział jeden z protestujących.

Jeżeli budzące kontrowersje regulacje zostaną definitywnie przyjęte i wejdą w życie, taki sam los czeka całą naszą branżę – powiedział szef jednego ze stowarzyszeń przewoźników Jordan Arabadżijew.

REKLAMA

„Chodzi o najbardziej skandaliczny projekt ustawy w całej historii Parlamentu Europejskiego. Tyle razy był odrzucany, co świadczy, że coś z nim nie jest w porządku. Jest to protekcjonistyczny dokument, który dzieli Europę na dwie. Wciąż jednak mamy nadzieję, że rozum zwycięży” – dodał.

Propozycja Rady UE zakłada wyłączenie z przepisów o delegowaniu tzw. przewozów bilateralnych – z kraju, w którym mieści się siedziba firmy, do innego państwa. W drodze do kraju docelowego i powrotnej dozwolony byłby dodatkowy jeden załadunek lub rozładunek w innych państwach na trasie przejazdu, co również nie będzie wiązało się z podleganiem przepisom o delegowaniu. Podobnie jeden załadunek i wyładunek będzie mógł zostać przeprowadzony w drodze powrotnej do kraju, w którym mieści się siedziba firmy. Inna opcja, na którą mają zezwalać nowe przepisy, to brak dodatkowego załadunku lub wyładunku w drodze do punktu docelowego, a w zamian możliwość dokonania dwóch załadunków lub wyładunków w drodze powrotnej.

Co jednak ważne, w przypadku innych rodzajów operacji, przede wszystkim transportu między krajami trzecimi (tzw. cross-trade), zasady delegowania i płacy minimalnej miałyby zastosowanie od pierwszego dnia. Ten zapis byłby szczególnie niekorzystny z punktu widzenia przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym polskich.

Według stowarzyszenia bułgarskich przewoźników branża zatrudnia ponad 120 tys. osób. Ewentualne wejście w życie nowych przepisów ich zdaniem zmusi części mniejszych firm do ogłoszenia upadłości, nasili trudności finansowe dużych spółek i zmusi je do zmniejszenia zatrudnienia. Przewoźnicy przekonują, że unijne przepisy zagrażają normalnemu życiu prawie 500 tys. osób, w tym zatrudnionych w branży i ich rodziny.

Europarlament poparł w czwartek propozycje nowych przepisów w sprawie przewoźników drogowych. Sprawa dotyczy kontrowersyjnych regulacji niekorzystnych dla Bułgarii, Rumunii, Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, zakładających m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Przyjęcie regulacji forsują natomiast kraje zachodniej Europy, m.in. Francja, dlatego przepisy te zostały nazwane „pakietem Macrona”.

Przyjęte przez PE propozycje będą teraz przedmiotem negocjacji z krajami członkowskimi UE i Komisją Europejską. Z tych rozmów ma wyłonić się ostateczny kształt przepisów.

REKLAMA