Sensacyjne doniesienia o dokumencie obciążającym Michaela Jacksona o pedofilię. Jeden z bohaterów kłamie

Michael Jackson. Foto: wikicommons
Michael Jackson. Foto: wikicommons

Dokument „Leaving Neverland” od momentu premiery wzbudza liczne kontrowersje. Pokłosiem filmu jest m.in. bojkot piosenek Michaela Jacksona w radiach na całym świecie. Teraz jednak okazało się, że jeden z bohaterów filmu, który opowiadał o wykorzystywaniu go w dzieciństwie przez „króla popu”, James Safechuck, podał błędną datę mówiąc o przejażdżce kolejką z piosenkarzem.

„Leaving Neverland” to niewątpliwie jedna z najszerzej komentowanych produkcji tego typu ostatnich lat. Film trwa cztery godziny, podczas których przedstawiono losy dwóch bohaterów i ich rodzin. Mężczyźni w dzieciństwie mieli być molestowani przez Michaela Jacksona.

Teraz nowe światło na sprawę rzuca jednak wypowiedź Jamesa Safechucka, który w pewnym momencie swojej opowieści podał datę, która nie zgadza się ze stanem faktycznym. To może całkowicie obalić oskarżenia o czyny pedofilskie, jakich miał się dopuszczać Jackson.

Chodzi o czas, w którym Safechuck odwiedzał „króla popu” w jego posiadłości Neverland. Jak twierdzi, miał być molestowany przez Jacksona w jego domu w latach 1988-1992. Mężczyzna wspomniał jednak o kolejce, która znajdowała się na terenie rancza.

Właśnie na ten fakt zwrócił uwagę biograf Michaela Jacksona Mike Smallcombe. „Uwaga! Historia Jamesa Safechucka o wykorzystywaniu przez Michaela Jacksona na dworcu kolejowym Neverland właśnie się wykoleiła” – stwierdził na Twitterze.

Okazało się bowiem, że stacja owszem istniała, ale zbudowano ją po 1993 roku – czyli wyraźnie później niż wynika z opowieści Safechucka. Oznacza to, że miał on wówczas 16/17 lat a nie 14 – jak twierdził.

Co więcej, do tezy Smallcombe’a przychylił się sam… reżyser filmu Dan Reed. „Nie ma wątpliwości co do tego, że daty są niepoprawne. To powinno zakończyć dyskusję” – odpisał na Twitterze.

Internauci nie zostawili na Safechucku suchej nitki i oskarżają go o to, że jest „kłamcą”. Nie jest to pierwszy raz, kiedy bohaterom tego dokumentu zarzuca się kłastwo. Wcześniej podkreślano, że także Wade Robson – druga z rzekomych ofiar występujących w filmie – zmyśla, na co dowodem miał być fakt, że kilka razy zmieniał zeznania.

Źródło: gazeta.pl

11 KOMENTARZE

  1. Lewactwo najpierw kreuje celebryte, później szuka na niego haków i niszczy.

  2. W dokumencie matka safechacka mówi, że jak zmarł Jackson to była szczęśliwa i chyba zaczela tańczyć że już nikogo nie wykorzysta – z tym że safechack pozywając po śmierci Jacksona spadkobierców zeznał, że uświadomił sobie że był wykorzystywany w 2013 roku czyli 4 lata po śmierci jacksona…
    2) biznes rodziny safechacka – wywóz smieci- splajtował w 2011 roku, zostali z ogromnymi długami 3) ci dwaj goście twierdzą że nie dostali kasy za udział w filmie ani żadnych tantiem, pytanie: czy ich rodziny nie dostały kasy i to z nawiązką?
    Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, ci goście i ich rodziny zarobią dużo pieniędzy na tym filmie, wywiadach itp

    • A! Rozumiem! Masz na mysli, ze Jackson ich nie bzykal, tylko oni to wymyslili, zeby wyrwac troche kasy, tak?

  3. Czytałam,że finanse tej wytwórni HBO od dłuższego czasu były słabe, więc złapała chwytliwy temat.Wczoraj ukazała się informacja, że po tym filmie płyty MJ jeszcze lepiej się sprzedają.Na mnie widok i muzyka Króla Popu, działają jak antydepresanty, od razu endorfiny mi się podnoszą.

  4. Dla kasy zrobią nieroby wszystko. A skłamać – to mała rzecz. Mam sprawę w sądzie, bo muszę udowadniać, że coś kupiłam, a „konkurencja chce to sobie przywłaszczyć.” Tu chodzi o duzo mniejsze pieniądze. Tam – o wielkie.

  5. I co?Opluwają go po smierci .Nakręcili jakiś film bo chcieli zarobić. A jeszcze trochę i się okaże że to wszystko co mówili było kłamstwem.Nieroby chcą kasy.Mam nadzieję że dosiegnie kara tych co dla kasy własne matki by sprzedali.

Comments are closed.