To zdjęcie to przyszłość. Rynek zweryfikował. Szkoły katolickie coraz popularniejsze także wśród ateistów i muzułmanów

Egzamin gimnazjalny nadzorowany przez księdza i zakonnicę/fot. Facebook/Jacek Gniadek SVD
Egzamin gimnazjalny nadzorowany przez księdza i zakonnicę/fot. Facebook/Jacek Gniadek SVD

Zdjęcie księdza i zakonnicy nadzorujących gimnazjalistów piszących egzaminy, podczas gdy zatrudnieni na państwowym garnuszku pedagodzy strajkują, stało się pewnym symbolem. Okazuje się, że może być również zdjęciem przyszłości edukacji. Na całym bowiem świecie jest wyraźny trend rosnącej popularności szkół katolickich. Ciągną do nich także innowiercy.

Popularność szkół katolickich wynika z faktu, że jest tam trzymana dyscyplina, której brakuje w państwowych szkołach. Szczególnie wysoką wartość ma to w epoce, gdy „nauczyciel ma obowiązki, a uczeń prawa”. Aktualnie dla rodziców staje się ważne także to, że w katolickich szkołach nie ma zagrożenia seksualizacją dzieci przez różnych dewiantów spod znaku LGBT. I jak widać m.in. na powyższym zdjęciu w tych szkołach nie strajkują.

Wiele rodzin katolickich posyła swoje dzieci do szkół katolickich, ponieważ przekazywana jest im wiedza na temat religii. Oprócz tego nieraz jest okazja do uczestnictwa w Mszy świętej i budowania formacji duchowej.

Wiele szkół katolickich to placówki prywatne. To z kolei tworzy pewną atmosferę elitarności, przynajmniej dla rodziców.

Dyscyplina i wysoki poziom nauczania sprawia, że w skali świata do szkół katolickich coraz chętniej posyłają swoje dzieci rodzice z rodzin niechrześcijańskich czy też ateistycznych. To też przekłada się jednak na to, że zanika kwestia stricte wiary w formacji uczniów.

Chętnie posyłają do nich swoje dzieci również niewierzący i muzułmanie. Wiedzą, że szkoła katolicka zapewnia lepszą dyscyplinę i wyższy poziom nauczania – mówił już w 2013 roku Radiu Watykańskiemu Guy Bourdeaud’hui, przewodniczący Światowej Unii Nauczycieli Katolickich.

Nasze placówki przestają być środowiskiem katolickim. Nawet dzieci, które wywodzą się z rodzin katolickich, często nie zostały wprowadzone w wiarę. Dla przykładu, w mojej szkole we Flandrii w ubiegłym roku jedna trzecia uczniów, którzy przystępowali do pierwszej komunii, musiała przyjąć też chrzest, bo ich rodzice o to nie zadbali – dodał.

Czesne w szkołach katolickich w Polsce to niezwykle szeroki wachlarz. Od około 300 zł miesięcznie do nawet kilku tysięcy złotych.

Nie wszystkie szkoły katolickie to szkoły prywatne. Powstają kolejne placówki, gdzie szkoła ma status publiczny i nie jest wymagane żadne czesne poza tym, co państwo zabiera i tak w podatkach. Placówką jednak zajmuje się stowarzyszenie lub inny podmiot, który wprowadza kilka własnych zasad, np. możliwość uczestniczenia w Mszy św., czy modlitwa na rozpoczęcie lekcji.

W samej Polsce mamy niesamowity boom na szkoły katolickie. W roku szkolnym 1990/1991 mieliśmy łącznie 19 szkół – jedno liceum i 18 podstawówek. W 23 lat stan ten wzrósł do 598 placówek (196 szkół podstawowych, 203 gimnazja, 135 liceów ogólnokształcących, 50 szkół zawodowych i techników oraz 14 dla uczniów z dysfunkcjami rozwojowymi).

Źródła: deon.pl/wp.pl/nczas.com