Wdowa po Kiszczaku wpuściła do domu złodzieja? „Powiedział, że studiuje filologię hebrajską. Ukradł ważne dokumenty”

Czesław Kiszczak, fot. PAP/Tomasz Gzell
Czesław Kiszczak, fot. PAP/Tomasz Gzell

Maria Kiszczak w rozmowie z wprost.pl wyznała, że „mężczyzna, który podawał się za badacza, ukradł ważne dokumenty po generale Kiszczaku”.

Wdowa po zmarłym w listopadzie 2015 roku komunistycznym prominencie twierdzi, że jakiś czas temu do jej willi przybył młody mężczyzna.

Powiedział, że studiuje filologię hebrajską w Poznaniu, że jest wielkim wielbicielem mojego męża, że chciałby porozmawiać. Został kilka dni, nocował w pokoju na dole. Powiedział, że bada życie i działalność mojego męża, chce zrobić badania. Pożyczył nawet mundur, rzekomo do jakiejś prezentacji. Później się dowiedziałam, że sprzedał go na jakiejś aukcji za 2,5 tys. zł! W dodatku twierdził, że sprzedaje to w moim imieniu… – mówiła.

Maria Kiszczak utrzymuje, że bez jej wiedzy zniknęły również ważne archiwalia po mężu. – W naszej piwnicy stał jakiś karton z wycinkami prasowymi, między nimi musiały być też archiwalia, o których nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia, że to ważne dokumenty. Ten młody człowiek je ukradł, skorzystał z zamieszania, że akurat robiłam remont piwnicy. To on sprzedał je do USA – przekonywała.

Do tych dokumentów kilka miesięcy temu dotarli dziennikarze „Rzeczpospolitej” i Polskiego Radia w Hoover Institute w Stanford. Zbiór nieznanych dotąd dokumentów Kiszczaka liczy niemal trzy metry bieżące papierów. Jest tam m.in. list do Lecha Wałęsy i korespondencja z gen. Wojciechem Jaruzelskim.

Maria Kiszczak przyznała ponadto, że… sama też sprzedała archiwalia. – Przedstawiciel Instytutu Hoovera przyjeżdżał do mnie kilkakrotnie, dawałam mu różne pamiątki i dokumenty po mężu. Nigdy nie podawałam ceny, on płacił, jak uważał, czasem 100, czasem 200 dolarów. Cieszyłam się, że eksponaty związane z moim mężem znajdą godne miejsce – przyznała.

Źródło: wprost.pl

21 KOMENTARZE

  1. Filologia hebrajska? Hmmmmm…
    Poza tym, co było w tych skradzionych aktach?

    • Jakoś nie wierzę, że ten arcyzbrodniarz miał aż tak głupią żonę!

      • Bo nie miał. Ale pomysł jest, ogólnie dobry. Te zniknięte dokumenty zewrą jeszcze bardziej nasze szeregi…

  2. Żona Kiszczaka ujawnia: „Wałęsa był u nas w domu. Wiedziałam, że był współpracownikiem PRL-owskich służb”. Wałęsa był kiedyś u nas w domu. Przyszedł do męża na rozmowę mówi Maria Kiszczak w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”. Żona Kiszczaka twierdzi, że nie wie czego dotyczyła rozmowa jej męża z Lechem Wałęsą. Mnie wtedy akurat nie było w domu. Mąż mówił o nim krótko: prosty człowiek, który umiał zaimponować robotnikom powiedziała. **Kiszczakowa przekonuje, jej mąż chciał przechować dokumenty TW „Bolka” dla historii. Wiedział, że kiedy Wałęsa został prezydentem, niszczył papiery na swój temat. Czesław bał się, że zniszczy i tę teczkę mówiła. Od dawna wiedziałam też o tym, że Wałęsa był współpracownikiem PRL-owskich służb, więc to nie był dla mnie szok stwierdziła. mly/wprost

    Ps…Paradoksalnie w jednym może mieć rację; gdyby gen. Kiszczak nie wykradł teczki Wałęsy z państwowego archiwum, zostałaby zniszczona przez samego Wałęsę lub ludzi z jego otoczenia w czasie prezydentury. W Gdańsku nawet dniach strajku, mówiło się wśród ludzi, że Wałęsa to współpracownik WSW i SB. Ale ludzie bali się wystąpić przeciwko niemu. Bali się konsekwencji. Bezkrwawa rewolucja? Mafijne porozumienie w 1989. Pamiętacie pobyt Wałęsy w Arłamowie (tak pobyt, wczasy, a nie areszt) i te hektolitry alkoholu, dziwki które Wałęsie dostarczało SB i wizytę żonki na dokładkę. Tam WSW i SB urabiało tego prymitywnego wieśniaka, pospolitego złodzieja, alkoholika i sztacheciarza z Popowa, na przyszłego prezydenta.

  3. Podejrzane. Papiery są ale ich nie ma bo ktoś je ukradł? Może ich wogóle nie było. Skoro wie ze ma jakies papiery i wpuszcza nieznaną osobę?

  4. Ach, te UBecki dokumenty…A to giną z nich kartki na trasie Pałac Prezydencki – archiwum, a to kradną je studenci filologii hebrajskiej…

  5. To teraz niech instytut Hoovera powie od kogo kupił, bo wynika z tego, że kupił od złodzieja. Tak poznamy tego hebrajskiego filologa.

  6. Być może nie byłoby obalenia rządu Olszewskiego gdyby idioci nie rozwalili uchwały lustracyjnej JKM, która pierwotnie nie obejmowała prezydenta o którym i tak każdy wiedział, że jest agentem – przestałby być prezydentem to i tak wyszłoby to na jaw.

  7. Czy to aby nie jest karalne?? Czy aby pracownicy Instytutu Hoovera nie złamali polskie prawo?

  8. W normalnym państwie do mieszkania Kiszczaków już dawno wkroczyłyby odpowiednie służby i zabrały dokumenty, które Kiszczak przywłaszczył sobie nielegalnymi metodami. Samego Kiszczaka wpakowano by zaś do więzienia za posiadanie takich dokumentów i szantażowanie nimi polityków. Żydokomuna nie została do dzisiaj rozliczona ze swoich zbrodni.

  9. Naprawdę żona szefa peerelowskiej bezpieki wpuściła do domu, na parę dni człowieka, którego pierwszy raz na oczy widziała? Ejże! Chyba mi nikt nie powie, że cierpi na starczą ociężałość umysłową.

  10. USA przejęły dokumenty, żeby do polskiej opinii publicznej nie przedostały się nigdy informacje o kulisach bandyckiej transformacji pod patronatem jankesów.
    Oczywiście Marysia pozostanie bezkarna, tak samo jak zdrajcy, którzy w latach 90. przekazali Niemcom dokumenty dotyczące zbrodni III Rzeszy.
    ABW zawsze wali konia w takich momentach i niczego nie widzi.

  11. HAHAHAHA. Aż chciałoby się rzec „sprytna mała”, ale to przecież starsza pani, choć nie wykluczone, że wymyślił to jakiś profesjonalista.

Comments are closed.