Bestia z Dzierżoniowa. Skatował partnerkę a sąsiedzi nie reagowali na krzyki matki

Kajdanki, areszt. Obrazek ilustracyjny. Fot. Pixabay
Kajdanki, areszt. Obrazek ilustracyjny. Fot. Pixabay
REKLAMA

Dramat, który rozegrał się w jednym z mieszkań przy ulicy Brzegowej miał tragiczny finał. Matka dwójki dzieci została pobita na śmierć przez swojego partnera. W mieszkaniu, w którym zamęczono Magdę przebywały jej dzieci.

Magda miała 25 lat oraz dwójkę małych dzieci w wieku 2 oraz 5 lat. Gdy poznała 40-letniego Krzysztofa miała nadzieję na udany związek. Nie spodziewała się, że nowy partner stanie się jej katem.

REKLAMA

Do tragedii doszło w nocy z wtorku na środę  w mieszkaniu przy ulicy Brzegowej w Dzierżoniowie. Partner ofiary godzinami znęcał się nad nią w obecności dzieci. Nikt z sąsiadów nie zareagował na rozpaczliwe krzyki kobiety.

Krzysztof J. wezwał pogotowie dopiero nad ranem, gdy Magda nie dawała oznak życia. Lekarz, który przybył na miejsce stwierdził zgon.

Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci młodej kobiety był krwiak mózgu.

– Kobieta miała liczne obrażenia na całym ciele spowodowane pobiciem. To były siniaki, krwawe podbiegnięcia, ale też i obrażenia wewnętrzne. Nie ma wątpliwości, że była ofiarą przemocy i ciężkiego pobicia – mówi prokurator Emil Wojtyra z Prokuratury Rejonowej w Dzierżoniowie.

Zdaniem śledczych kobieta była bita pięściami przez kilka godzin. Z zeznań sąsiadów wynika, iż byli oni świadomi zaistniałej sytuacji. Słyszeli hałasy dobiegające zza ściany. Nikt jednak nie zareagował i nie powiadomił służb.

– Policja będzie wyjaśniać dlaczego nikt nie zareagował, nie zawiadomił policji, gdy słyszał, że za ścianą dochodzi do przemocy, czyli popełniania przestępstwa. To z jednej strony kwestia prawna, a z drugiej tak po ludzku zabrakło empatii, która mogłaby uratować życie młodej kobiecie – podkreślił prok. Wojtyra.

Krzysztof J. decyzją Sądu Rejonowego w Dzierżoniowie został aresztowany na trzy miesiące. Gdy został zatrzymany znajdował się pod wpływem alkoholu.

Podejrzany usłyszał zarzut spowodowania ciężkich obrażeń ciała, które doprowadziły do śmierci za co grozi mu do 25 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, zasłaniając się luką w pamięci.

Dzieci znajdują się obecnie pod opieką rodziny zmarłej.

źródło:fakt.pl

REKLAMA