Cezary Gmyz zrywa znajomość z dziennikarką Onetu. „Obrzydliwy tekst w którym bronisz współpracownika najohydniejszej formacji”

Cezary Gmyz. PAP, Fot: Arek Markowicz

Już nie tylko polityka, ale też i historia rozpala namiętności. Po artykule Edyty Żemły w Onecie, Cezary Gmyz napisał: „Niestety @Edytazemla naszą znajomość uważam za zakończoną. Obrzydliwy tekst w którym bronisz współpracownika najohydniejszej formacji jaką była Informacja Wojskowa nie pisząc co jest w teczkach. Żegnam”

Poszło o postać zmarłego w wieku 97 lat kontradmirała Hieronima Henryka Pietraszkiewicza. W „Onecie” czytamy: „Jutro w Gdyni odbędzie się jego pogrzeb. IPN jednak nie zgodził się na ceremoniał wojskowy. Środowisko marynarzy jest oburzone. – Kontradmirał Pietraszkiewicz miał wielkie zasługi dla Marynarki Wojennej. Nie było drugiego takiego admirała, który tak odważnie bronił bandery – mówią”.

Okrutny zdaje się ten IPN i zapiekły. O zastrzeżeniach Instytutu autorka Onetu pisze w ten sposób: „Według materiałów zgromadzonych przez IPN kontradmirał był tajnym współpracownikiem Informacji Wojskowej zwerbowanym w 1949 r.”, ale zaraz kontruje – „Przez pożółkłe akta nie można oceniać całego dorobku tego wspaniałego człowieka – mówi wiceadmirał Sołkiewicz. Komandor prof. Makowski dodaje: Inaczej jak zbydlęceniem nie mogę nazwać tego, że admirał nie będzie miał na pogrzebie asysty honorowej. To uderza w spoistość całego korpusu morskiego”.

Pierwszy „obrońca” agenta – Henryk Sołkiewicz służył w marynarce od 1965 do 2006 roku. W latach 1973–1976 odbył studia podyplomowe w Akademii Marynarki Wojennej ZSRR w Leningradzie, a w 1981 uzyskał na tej uczelni tytuł doktora nauk wojskowych. Drugi to Andrzej Makowski. Też po studiach w Leningradzie, który pracuje do dziś jako profesor Akademii Marynarki Wojennej.

Do „obrońców” dołączył też gen. „Szogun” Stanisław Koziej:

„Pożółkłe akta”, „”wspaniały człowiek” i „zbydlęcenie”. W sumie dość typowe „komusze gadki” i rozgrzeszanie współpracy z Głównym Zarządem Informacji. Tymczasem warto przypomnieć, że „tzw. Informacja Wojskowa była zbrodniczą formacją niebywale brutalnie zwalczającą aspiracje niepodległościowe Polaków. To czysto sowiecka struktura służąca do kontroli Polski, założona przez sowieckie służby specjalne”.

Całą ta sprawa pokazuje też jak poprzewracane w głowach mają „obrońcy” zmarłego admirała – TW o pseudonimie „Trał” – komandor i wiceadmirał. Duch PRL ciągle tkwi w tych weteranach LWP. Swoją drogą, gdyby wojskowa asysta na pogrzebie współpracownika Informacji była, to jaki walor wychowawczy miałoby to dla żołnierzy WP?

Zareagowała też dziennikarka Onetu, która twierdzi, że powołała się po prostu na opinie „środowiska marynarzy”. Tylko, że to raczej „marynarze morza Czerwonego”…

Comments are closed.