Rodzice piszą skargi na strajkujących nauczycieli

Strajk nauczycieli. Uczeń i Sławomir Broniarz. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay/PAP
Strajk nauczycieli. Uczeń i Sławomir Broniarz. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay/PAP

Do kuratoriów oświaty wpływają skargi od rodziców w związku ze strajkiem nauczycieli. Rodzice najczęściej zgłaszają brak możliwości zapewnienia dziecku opieki, pytają o przebieg tegorocznych matur i o realizację programu nauczania w szkołach.

Z informacji przekazanych PAP przez kuratoria oświaty wynika, że rodzicom najbardziej doskwiera niepewność i brak informacji.

Liczba skarg, które wpłynęły do tej pory do kuratoriów jest różna. Niektóre zanotowały tylko pojedyncze zgłoszenia, w innych jest ich po kilkanaście.

Karolina Adamska z Kuratorium Oświaty w Poznaniu poinformowała, że od początku trwania strajku do kuratorium wpłynęło „zaledwie kilka pojedynczych zgłoszeń od rodziców”.

Jak tłumaczyła, „zgłoszenia te dotyczyły faktu, że rodzice nie mają jak zapewnić dziecku opieki podczas strajku – głównie w przypadku przedszkoli. Ale wówczas w takich przypadkach kierujemy rodziców do organu prowadzącego placówkę, ponieważ to organy prowadzące zabezpieczają takie sytuacje”.

Pojedyncze skargi wpływają także do Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy. Jak poinformował w poniedziałek kurator Marek Gralik są to sygnały rodziców uczniów na wykorzystywanie przez strajkujących nauczycieli do swoich celów. Jako przykłady kurator wskazał, że nauczyciele wysyłali do uczniów SMS-y zachęcające do manifestacji przed kuratorium, która odbyła się w piątek, a także sugerowali uczniom, żeby na egzamin ubierali się na czarno i w ten sposób ich wsparli.

„Nie mamy skarg rodziców na to, że zajęcia w szkołach się nie odbywają. Może nie zauważają, że krzywda dzieje się ich dzieciom. Przypuszczalnie bierze się to stąd, że mają zapewnioną opiekę dla dzieci, a starsze mogą się zająć sobą. Dla dzieci jest to +raj na ziemi+, w ogóle nie przejmują się, czy materiał nie jest realizowany, czy nie. Przypuszczam, że rodzice też tego nie czują, bo dzieci się nie skarżą. Otrzymuję jednak pytania, dlaczego nauczyciele strajkują i jak długo to potrwa, chociaż nie ja powinienem być adresatem pytań, bo nie ja organizowałem strajk” – powiedział Gralik.

Od początku strajku nauczycieli kilkadziesiąt telefonów od rodziców odebrali pracownicy dolnośląskiego kuratorium oświaty. „Były to przeważnie skargi na to, że nieczynne są przedszkola, zdarzały się też telefony rodziców dzieci w wieku gimnazjalnym i maturalny – tu były pytania o to, czy odbędą się egzaminy” – powiedziała PAP rzecznik Kuratorium Oświaty we Wrocławiu Krystyna Kaczorowska.

Skargi od rodziców na strajkujących nauczycieli docierają także do świętokrzyskiego kuratorium oświaty. „Obieramy telefony w tej sprawie, niektórzy rodzice przychodzą do nas osobiście. W większości przypadków te skargi dotyczą tegorocznych matur. Rodzice martwią się, czy zostaną one przeprowadzone w wyznaczonym terminie” – powiedział PAP świętokrzyski kurator oświaty Kazimierz Mądzik. Dodał, że „nie jest w tej chwili w stanie zagwarantować, że matury odbędą się bez żadnych problemów”.

„Czynimy oczywiście starania, aby matury odbyły się w każdej szkole i bez zakłóceń. W niektórych powiatach nie powinno być z tym problemów. Rozmawiałem już m.in. ze starostą opatowskim, koneckim, ostrowieckim i kieleckim. Wszędzie tam sytuacja już jest unormowana. Miejmy nadzieję, że podobnie będzie na terenie innych powiatów” – zaznaczył kurator.

Z kolei do Kuratorium Oświaty w Białymstoku nie wpłynęła dotąd żadna skarga od rodziców na protest nauczycieli. Jak zaznaczyła rzecznik kuratorium Małgorzata Palanis na uruchomiony przez kuratorium specjalny numer telefonu, dostają od rodziców pojedyncze sygnały np. o tym, że przedszkole czy szkoła jest zamknięta, ale – jak dodała – po sprawdzeniu, okazuje się, że placówki są otwarte, a przez protest nie jest prowadzone tam dydaktyka, a zapewniona jest opieka nad dziećmi. Palanis mówiła też, że w ostatnich dniach dostają też telefony z pytaniami od rodziców o matury i rady pedagogiczne.

Skarg nie zanotowano także w Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wielkopolskim i w Olsztynie. Zgłoszenia w tej sprawie nie napłynęły także do kuratoriów z zachodniopomorskiego.

Rzecznik opolskiego kuratorium oświaty Robert Socha poinformował, że chociaż do kuratorium nie wpłynęła ani jedna oficjalna skarga rodziców na strajkujących, to temat ten jest często poruszany podczas licznych rozmów telefonicznych. „Dzwonią rodzice, którzy nie wiedzą, jak mają zapewnić opiekę dla swoich dzieci. Mamy także telefony z firm, które do tej pory organizowały opiekę dla dzieci swoich pracowników. Mieliśmy także telefon od ucznia, który pytał się, czy na pewno zostanie zrealizowany cały program nauczania” – wyliczał Socha.

Z kolei do podkarpackiego kuratorium oświaty w poniedziałek wpłynęła jedna skarga. Dotyczyła ona nieprzyjęcia dziecka do przedszkola. Jak zaznaczyła podkarpacki kurator oświaty Małgorzata Rauch, w ubiegłym tygodniu pisemnych skarg wpłynęło około 10. Zostały one wysłane e-mailem. Związane były przede wszystkim z niedoinformowaniem rodziców o prowadzonych akcjach strajkowych. Ponadto były też telefony informujące o sytuacji.

„Rodzice nie zostali – według ich rozeznania – poinformowani w skuteczny sposób o sposobach zapewniania opieki przez daną instytucję, placówkę: szkołę czy przedszkole, w stosunku do ich dzieci” – wyjaśniła kurator. Przypomniała jednocześnie, że taki obowiązek ciąży na dyrektorach szkół, ponieważ niezależnie od strajku dyrektor musi zgodnie z prawem oświatowym zapewnić opiekę nad dziećmi.

Po kilka e-maili dziennie otrzymuje od rodziców Kuratorium Oświaty w Lublinie związku ze strajkiem w szkołach. „To mejle z pytaniami, wynika z nich, że rodzicom najbardziej doskwiera niepewność i brak informacji” – powiedziała dyrektor wydziału pragmatyki zawodowej i analiz lubelskiego kuratorium Jolanta Misiak. „Rodzice pytają m.in. czy następnego dnia odbędą się zajęcia, jak długo jeszcze strajk będzie trwać, jak będzie zrealizowany program nauczania” – dodała Misiak.

Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski przyznał, że od ubiegłego tygodnia do kuratorium dzwonią lub przysyłają pisma rodzice zaniepokojeni strajkiem nauczycieli. Jak wyjaśnił, są to zarówno skargi i oburzenie na protest, jak i pełne niepokoju o przyszłość zapytania. Dodał, że część rodziców, zwłaszcza najmłodszych dzieci, bardzo niepochlebnie wyraża się o strajku w przedszkolach. Z ich strony jest brak poparcia dla takiej formy protestu.

Kurator poinformował również, że pomału, ale sukcesywnie, rośnie liczba placówek w Łódzkiem, w którym zawieszany jest strajk. Jak dodał, ostatnio do takiej sytuacji doszło m.in. w miejscowościach: Zapolice, Pajęczno, Goszczanów, Sędziejowice i Działoszyn.

Z kolei jak przekazała pomorska kurator oświaty Monika Kończyk, trudno jej ocenić rzeczywistą skalę skarg, które mogą wpływać do kuratorium, bo część z nich może być składana telefonicznie. Kurator wyjaśniła, że – jeśli chodzi o pisemne skargi rodziców, związane z działaniem placówek oświatowych w czasie strajku, to w jej ocenie, są to pojedyncze przypadki. Kończyk poinformowała, że jedna ze skarg dotyczyła np. tego, że konkretna „szkoła nie przyjmuje dzieci i nie działa w niej świetlica”. Kurator dodała, że pojawiały się też uwagi dotyczące nieprzyjmujących dzieci przedszkoli czy braku posiłków w placówkach.

W miniony poniedziałek rozpoczął się zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej „Solidarności”. Biorą w nim też udział nauczyciele niezrzeszeni w związkach. W piątek Prezydium Zarządu Głównego ZNP postanowiło kontynuować strajk i wystąpić do Prezesa Rady Ministrów o natychmiastowe podjęcie rozmów z udziałem mediatora zewnętrznego. Także Prezydium Zarządu Krajowego WZZ „Solidarność – Oświata”, należącego do FZZ, podjęło decyzję o kontynuowaniu strajku w niezmienionej formie. (PAP)

23 KOMENTARZE

  1. Oczywiście, najważniejszy temat,to co zrobić z dziećmi,przecież szkoła im zapewniała również opiekę.Szkoda,ze nikt
    tak naprawdę nie pisze dlaczego nauczyciele strajkuja, tylko ich krytykują.
    Każdy doskonale wie jak wygląda praca
    nauczycieli i ile czas swojego,prywatnego wkładają w edukację dzieci.Wydziwianie,że nauczyciele strajkują, przecież inni mogą ale oni?
    Czas,żeby podejść do zagadnienia poważnie,a nie traktować ich jak „przechowanie bagażu”.

    • Pani Grażynko, każdy kij ma dwa końce, takiego urlopu nie ma nikt oprócz nauczycieli, prawnie wybryk ucznia jest traktowany jako atak na urzędnika państwowego, ale… obowiązków taki nauczyciel jako urzędnik NIE MA, należy zwrócicć uwagę, że taki strajk urzędnikó byłby nielegalny. Rodzice zostali zaatakowani przez nauczycieli (nie odwrotnie), więc proszę się nie dziwić, że zaraz posypią się masowe „donosy” na pracujące tysięce na czarno nauczycieli oferujących korepetycje. Znam szkolnictwo b.dobrze, niestety obiektywnie poziom wiedzy, jakość wykształcenia, kultury, nie wspominająć już braku autorytetów dla uczniów. Oczywiście system jest patologiczny, ale starjkującym nauczycielom nie zależy na jego naprawie, bo wtedy należąło by stworzyć zdrowy system, w którym około 50% rodzicó posyałałoby dzieci do szkół prywatnych, a nie przymusowo dotowali cały chory system…itd., itd.

      • Zgadzam się „system”,który dotyczy i nauczycieli i uczniów. Jeśli chodzi o urlopy,to również i dzieci i nauczyciele powinni i mają wakcje.
        Jest to dla mnie zrozumiałe.
        Cóż dzisiaj nie widzimy jak nasze dzieci i my rodzice sami podchodzimy do edukacji.Chcemy mniej lekcji,mniej klasowek i w razie czego „dysleksji”,nasze dzieci szybko nauczyły się z tego korzystać, reszta to najlepiej przywileje. Tak właśnie”system”,sprowadził wszystko do „krótkowzroczności”.

      • @Stary Polak: „takiego urlopu nie ma nikt oprócz nauczycieli”
        Proszę Pana – „takiego”, czyli jakiego wg Pana? Widać sugestię, iż taki urlop nie należy się nauczycielowi. Może Pan uzasadnić?

        Stary Polak: „prawnie wybryk ucznia jest traktowany jako atak na urzędnika państwowego, ale… obowiązków taki nauczyciel jako urzędnik NIE MA”
        Może Pan rozwinąć? Niby jakich obowiązków nie pełni nauczyciel, a które pełnić powinien? Czy ryba słodkowodna również stawia zarzuty słonowodnej, że nie pływają w tych samych akwenach?

        Stary Polak: „należy zwrócicć uwagę, że taki strajk urzędnikó byłby nielegalny”
        Nauczyciele przynajmniej strajkują za swoje pieniądze, a Policjanci za nasze („psia grypa”) i okazało się, że są w tym cholernie skuteczni (naszym nadobnym Paniom nauczycielkom daleko do takich metod).

        Stary Polak: „Rodzice zostali zaatakowani przez nauczycieli”
        Proszę się skupić i opanować. rozumiem, że można się przejęzyczyć, a więc poprawiam:
        Rodzice wsparli nauczycieli i vice versa – walczą dla rodziców i ich dzieci o lepszą oświatę w tym chorym systemie.

        Stary Polak: „Znam szkolnictwo b.dobrze, niestety obiektywnie poziom wiedzy, jakość wykształcenia, kultury, nie wspominająć już braku autorytetów dla uczniów.”
        Wygadujesz Pan o szkolnictwie takie androny, że wstydziłby się Pan dodatkowo jeszcze kłamać, że zna je bardzo dobrze. W Europie tylko 4 kraje wyprzedzają Polskę odnośnie jakości kształcenia, na Świecie 10, a Pan tu goebbels’owską propagandę szerzysz o niskim stanie wiedzy i jakości. Proszę czasem zajrzeć do publikacji naukowych, a nie babrać się oparach absurdu urban legends. Kulturę to właśnie Pan zaprezentował – przeczenie faktom to zaiste przejaw wysokiego jej poziomu.

        Stary Polak: „Oczywiście system jest patologiczny, ale starjkującym nauczycielom nie zależy na jego naprawie”
        Dlaczego Stary Polak ma rację? Bo tako rzecze Stary Polak! Twierdzenia z czeluści niebytu ulepione z niewiedzy i frustracji – ot rezonans na odgórną narrację, czyli skłócaj, kłam, przeinaczaj, dziel i rządź.

        • Brzydkiego bąka puścił nam tu Praxinus. Stary Polak sie juz wypowiedział. Jedyne, co zrobił praxinus, to udawał, że się odnosił, ale argumentów brak. Słabe.

          • Panie Hugo – Stary Polak się wypowiedział i jakichkolwiek merytorycznych argumentów nie podał, stąd moje pytania, bo jak Pan sobie wyobraża dyskusję w oparach urban legends? Kontrargumenty mogą paść jedynie w stosunku do argumentów, jeśli Pan tego nie rozumie, to proszę przestać bełkotać, nazywając słabością naturalną reakcję wobec paplaniny Starego Polaka.

    • To nauczyciele podeszli do tematu w taki sposób. W Polsce jak do tej pory istnieje obowiązek szkolny. Nauczyciele swoim strajkiem łamią konstytucję. Poza tym nie są jedyni na świecie. Rodzice pracują, nie każdy ma możliwość wzięcia urlopu na okres??? Jaki nauczycielom przyjdzie do głowy. Podeszli do sprawy samolubnie, jakby tylko oni się liczyli. I mydlenie oczu, ze chodzi o coś więcej niż kasa nie pomoże. Jakoś nie słyszę od Broniarza – nie zrezygnujemy ze strajku tak długo, aż rząd zmieni system nauczania. to bzdura.

      • Proszę się doinformować. Szkoła nie ma prawa odmówić zaopiekowania się dziećmi. Strajk dotyczy zajęć dydaktycznych, a nie opiekuńczych.

        Broniarz nie jest człowiekiem walczącym o nauczycieli jak i rodziców, dzieci, czy całej oświaty. Wykorzystał jedynie od wielu lat narastającą niechęć i zniecierpliwienie nauczycieli tym co się w oświacie dzieje.

        Za to Policjanci postąpili słusznie strajkując m.in za Pani pieniądze („epidemia psiej grypy”)? narazili nasze dzieci, całe społeczeństwo na zwiększenie przestępstw, zapłaciliśmy za to wszyscy i jest ok? Pielęgniarki odchodzą od łóżek, wszystko cacy. Nauczyciel śmie zaprotestować??? Konstytucja, konstytucja, konstytucja – śpiewa kodziarstwo. Proszę podać, jaki zapis komunistycznej konstytucji złamali nauczyciele?

        • Nikt tu nie mówi o policjantach, a o nauczycielach. Nie można ponadto odnosić jednego nonsensu do drugiego.
          Jeśli szkoła nie ma prawa odmówić zajęć opiekuńczych, to czemu jednak odmawia?? Zatem to jest właśnie złamanie prawa, zgadza się ?

          • Zgadza się. Jeśli w jakiejś szkole się to zdarzyło Dyrektor musi ponieś z tego tytułu konsekwencje. Kluczowe słowo w tej sprawie to: „jeśli”.

  2. „„Nie mamy skarg rodziców na to, że zajęcia w szkołach się nie odbywają. Może nie zauważają, że krzywda dzieje się ich dzieciom.”

    A może nie uważają tego za jakąkolwiek krzywdę? Z mojego punktu widzenia szkoła to dysedukacja. Uszami mi już wychodzi poprawianie po nauczycielach, zwłaszcza przedmiotów ścisłych.

    • Panie Tajemniczy don Pedro, zapewne dlatego stanowimy czołówkę Europy jeśli chodzi o jakość nauczania, a na Świecie wyprzedza nas tylko 10 Państw? dzięki tym Pańskim „poprawom” po nauczycielach.

  3. Tak, kążdy rodzić znacznie lepiej wie co jest dobre dla jedo dziecka, dlatego zdrowy system to system państwa wolnego, w którym opróćz wolnej gospodarki jest wolne szkolnictwo. Kiedy będzie wolne, wtedy kiedy będzie zdrowa konkurencja, a ta będzie wtedy kiedy ca 50% szkół zostanie państwowymi, a 50% będzie prywatnych. Rodzic w pakiecie swoich praw nie może być bezkarnie grabiony na rzecz niewydolnego systemu szkolnictwa z przerostem administracji. Jeżlei nie zostaniemuy ograbieni z części pieniedzy marnotrawionych na oświatę jedyną słuszną, bo państwową, to powstaną wolne szkoły, które rodzic sobie wybioerze i za nie zapłaci. Przezcież żaden rżąd nic nie daje, tylko zabiera i oddaje ułąmek tego co zrabował. Nie jestem Korwinem i nie chcę likwidacji państwowego szkolnictwa, bo przy 50% podziale to ostatnie też będzie musiało konkurować. Co się stanie, cóż pewno okaże się, ze dobrych nauczycieli mamy z tych, któzy dzisiaj uczą może 30%, następne 30% dokształci się i będzie się starało, a pozostałe 40% musi się zająć czymś innym, bo do nauczania się nie nadaje (to nie jest obelga, po prostu nie każdy może być muzykiem, nawet księdzem, czy nauczycielem) i tylko takie zmiany podniosą poziom nauczania i tylko na takich zmianach skorzystali by uczniowie, czyli nasze dzieci, kwiat narodu polskiego. NIestety reform żadnych nie ma i nie zapowiadają się, bo zaróno wcześniej, jak przez ostatnie 30 lat mamy rządy antypolskie w karuzeli nazw. Jednak mam nadzieję, że to się zmieni, zanim całkiem wynarodowi się nasz kraj, do czego dążą nasi wrogowie głównie trzech narodów i agenci wpływu. Jeszcze Polska nie umarła póki my żyjemy…

  4. Szkoły prywatne zweryfikują nauczycieli, gamoni szybko wyrzucą. Jutro składam skargę do oświaty na brak realizacji programu nauczania mojego dziecka. Najpierw L4 teraz strajk. Niech w lipcu przyjdą pracy za darmo odrobić . Łamią konstytucje ,terroryzuja rodziców dziećmi. Najbardziej współczuję rodzicom maturzystów, wydali kupę kasy na korki i ani kasy ani egzaminu dojrzałości nie będzie. Brawo tym ,co zgłaszaja sie do skarbowki i prokuratury. Rodzice powinni zaskarżyć Państwo ! Szkoła jest obowiązkowa.

  5. Pani Olu
    Matura w tym roku nie jest stracona, dyrektorzy dokonają klasyfikacji, w wielu szkołach propozycje ocen klasyfikacyjnych są wystawione. Egzaminy gimnazjalne i ósmoklasisty odbyły się, podejrzewam, że w przypadku matur będzie podobnie.

    PODSTAWA programowa będzie zrealizowana z pewnością.

    Wydaje mi się, że trezba było wcześniej wspierać nauczycieli dbając o swoje dziecko i protestować przeciwko Rządom, że doprowadziły do patologicznej sytuacji oświaty, organizować się, walczyć, zalewać ich kancelarie tonami skarg.

    Odnośnie obecnego strajku, ZNP rozpoczynał negocjacje od początku stycznia, a niektórzy „budzą się” się 15 kwietnia? Jedno z moich dzieci jest maturzystą, bardzo dobrze wiem co dzieje się w oświacie, jednak wytłumaczyłem mu, że najwyżej będzie zdawał za rok. Wie jaka jest sytuacja i mówi, że nie dziwi się nauczycielom.

    • Zdawał za rok? A co ma przez ten czas robić? Bez matury na studia zdaje się nie pójdzie, prawda? Do pracy wysyła go Pan? Ma powtórzyć klasę? kompletnie tgo nie rozumiem. Nie chce mi się przez to wierzyć w historyjkę o dziecku – maturzyście.

      Nauczyciele również mieli czas, bo patologia tego systemu trwa nie od dziś.
      A Broniarz niestety doprowadził do upolitycznienia sprawy i wręcz do opowiedzenia się. Żenujące

      • Szanse na to, że będzie zdawał za rok oceniam na niecały procent. Powtarzanie klasy nie zależy od tego, czy uczeń zdał maturę, czy nie. Ewentualne powtórzenie klasy nastąpić może, gdy uczeń nie zostanie sklasyfikowany. Sygnały od nauczycieli są jednak takie, że na ten czas wprowadzony zostanie strajkowy system rotacyjny, by nauczyciele dokonali klasyfikacji maturzystów.

        Proszę sobie wyobrazić sytuacje w której jest powódź, czy jakiś inny kataklizm w wyniku którego wiele szkół zostanie zniszczonych. Nie można dokonać klasyfikacji w czasie na to przewidzianym. I co? Uczniowie będą powtarzać klasę? My, rodzice uczniów po prostu zbyt łatwo ulegamy propagandzie sączącej się z mediów głównego ścieku. Dajemy ponieść się emocjom, miast myśleć logicznie, racjonalnie i szukać informacji w środowisku, w którym to się dzieje.

        Odnośnie jednego z moich dzieci, proszę podać adres e-mail, wyślę Panu mój, gdzie umieszczę nr kontaktowy, zadzwoni Pan, poproszę syna do telefonu i sam Panu odpowie skoro „nie chce się Panu w to wierzyć”.

  6. Rodzice piszą skargi na strajkujących nauczycieli… zamiast do kuratorium, MEN i rządu, czyli do odpowiedzialnych z oświatę.
    To by wskazywało, że ci rodzice to kompletni idioci, czytelnicy NCzas.

    • szydera – żeby napisać taką złotą myśl, trzeba było przeczytać artykuł. Faktycznie, autorem wpisu musi być kompletny idiota.

  7. Kolejna grupa zawodowa skłócona. Mogę sobie tylko wyobrazić jak ktoś z szyderczym uśmiechem tylko zaciera ręce. Niestety nauczyciele dali się podpuścić i weszli w polityczny konflikt. Przykre to jest, bo mają rację ale zostali wykorzystani zarówno przez polityczne „elyty” (czytaj dziadostwo) zarówno z jednej jak i drugiej strony. A w tle kampania trwa w najlepsze. Kogo teraz wybierze suweren?

  8. Przede wszystkim nie słyszałem, ani nie przeczytałem – to wręcz trudne do uwierzenia! – o problemie odrobienia straconych lekcji i nieprzerobionego materiału podczas strajku. Kiedy, w wakacje?… Przecież nauczyciele mają wtedy ustawowe urlopy, a dzieci zaplanowane wakacje z rodzicami!!!

    NIKOGO TO NIE OBCHODZI, TO TEMAT TABU.

Comments are closed.