Hartwich rusza na ratunek strajkującym nauczycielom. Ma dla nich ważną przestrogę

Iwona Hartwich/fot. PAP/Paweł Supernak
Iwona Hartwich/fot. PAP/Paweł Supernak

Iwona Hartwich, główna twarz protestów opiekunów osób niepełnosprawnych w Sejmie w rozmowie z „Wirtualną Polską” mówi o analogiach między tamtym czasem a protestem nauczycieli. Oprócz tego dzieli się ze strajkującymi swoimi mądrościami.

Iwona Hartwich w rozmowie z „Wirtualną Polską” powiedziała, że widzi analogie między strajkiem nauczycieli a strajkiem opiekunów osób niepełnosprawnych.

Widzę wiele analogii, jak choćby odwracanie uwagi od głównego postulatu, czyli pieniędzy. Premier Morawiecki zaprosił nauczycieli do okrągłego stołu. W obradach mieliby uczestniczyć także rodzice, zatem będą zajmować się wieloma problemami systemu edukacji, a nie koronnym postulatem dotyczącym pieniędzy – powiedziała Iwona Hartwich.

Moim zdaniem najpierw powinno zostać spełnione to podstawowe żądanie, dopiero później można dyskutować o innych, także bardzo ważnych kwestiach i problemach w szkolnictwie – dodała.

Oprócz tego ma radę dla nauczycieli.

Na pewno, żeby nie dali się zbyć. Trzymam kciuki, by egzaminy odbyły się bez zakłóceń, bo w innym wypadku rodzice mogą przestać popierać protest. Uważam też, że nauczyciele powinni jak najszerzej tłumaczyć Polakom, o co i dlaczego walczą. Bo ludzie nie rozumieją i zarzucają: „domaga się podwyżki, a zobaczcie, jakim dobrym samochodem jeździ!”, „a ja widziałem zdjęcie tej pani na wakacjach w ekskluzywnym hotelu” – mówi Hartwich.

Gdy w ubiegłym roku protestowaliśmy w Sejmie, przedstawiciele rządu powiedzieli, że jeśli dołożą 500 zł do skromnej renty dla osób niepełnosprawnych, to państwo zbankrutuje. A później co się stało? Przyszły wybory i okazało się, że są środki na to, by dać na pierwsze i na drugie dziecko – kontynuowała.

Rząd nie spełnił postulatów, o które walczyliśmy. Zostaliśmy perfidnie oszukani. Nie ma darmowych pampersów i cewników. Państwo dopłaca „do 95 proc.” na utrzymanie osób niepełnosprawnych, ale „do” oznacza nawet zero – zaznaczyła.

Źródło: wp.pl

10 KOMENTARZE

  1. prąciem paniom piniendzy nima tzn. jest ile jest, tak że do roboty a jak nie pasi to do badyla, i tyle w temacie

  2. Porównajcie sobie jak zachowywał się jej syn na wózku w czasie okupacji sejmowego korytarza, a jak kiedy został radnym, spytajcie czy z biedy kupiła mieszkanie w apartamentowcu, czy znów wyjeżdżali na wczasy w Chorwacji i dlaczego nie głosować na PiS

  3. Pracować na pół etatu, a zarabiać jak za cztery. Nieważne ile zarabiają na miesiąc, tylko ile na godzinę.

  4. I kolejna grupa zawodowa skłócona ze społeczeństwem. I tak cały czas. Najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze. A wybory tusz, tusz. Jak myślicie, kogo wybierze suweren?

  5. Nie byłoby problemu gdyby szkolnictwo zostało sprywatyzowane. Edukacja jest usługą rynkową jak każda inna działalność usługowa na wolnym rynku. Tak samo nie widzę sensu nacjonalizacji usług związanych z fryzjerstwem czy gastronomią.

    • Oczywiście. Ale tysiące urzędników musiałoby zostać zwolnionych, a po dobroci od koryta nie odejdą.

  6. Ja dostrzegam analogię pomiędzy domaganiem się pieniędzy w formie strajku i domaganiem się pieniędzy w ciemnej ulicy.

Comments are closed.