
Czescy ratownicy rozpoczęli akcję w kopalni ČSM-Sever w Stonawie k. Karwiny, której celem jest wydobycie ciał górników, których 20 grudnia zabił wybuch i pożar metanu. Miał on miejsce 880 metrów pod ziemią. Do tej pory wydobyto zaledwie cztery ciała. Akcja ma trwać do połowy maja.
Rzecznik OKD Ivo Čelechovský poinformował, że w akcji uczestniczy obecnie około 40 ratowników. Zlokalizowali oni pięć ciał leżących. Znajdują się one tuż za tamą odgradzającą wyrobisko wyłączone z ruchu górniczego.
Zapory mają trzy metry grubości. Ratownicy zamierzają wykonać w nich otwór o średnicy jednego metra. Zamontowany w nim będzie lutociąg, rura doprowadzająca powietrze.
Gdy obszar za tamą zostanie napowietrzony, wówczas ratownicy wyciągną ciała. Może to nastąpić pod koniec kwietnia. Potem znowu nastąpi wentylacja wyrobiska.
Po dwóch tygodniach planowane jest dotarcie do ostatnich czterech górników. Ciała można będzie zabrać wtedy, gdy służby ratownicze otrzymają zgodę od prowadzących śledztwo w sprawie katastrofy.
Ratownicy oceniają akcję jako trudną. Zwracają uwagę na to, że samo otamowane wyrobisko ma długość 4,8 km.
0 grudnia 2018 r. w katastrofie zginęło 13 górników, w tym 12 Polaków, pracujących w zewnętrznej polskiej firmie na zlecenie OKD. Oprócz czeskiego dochodzenia, niezależnie toczy się postępowanie wyjaśniające przyczyny tragedii ze strony Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
W czeskiej specjalnej komisji powypadkowej uczestniczą także polscy specjaliści.
Źródło: se.pl