
Przewodniczący RE Donald Tusk wskazał w PE, że UE nie może rezygnować z „marzenia” o tym, że W. Brytania może zrezygnować z wyjścia z UE. Dał też do zrozumienia, że „zmęczenie” Brexitem nie powinno doprowadzić do nieuregulowanego wyjścia W. Brytanii z Unii.
Tusk, który we wtorek wziął udział w debacie w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, wyjaśnił, że mówiąc o tym „marzeniu” odpowiada na oświadczenie jednego z przywódców unijnych, który podczas ubiegłotygodniowego szczytu UE ostrzegł „marzycieli”, aby nie sądzili, że do Brexitu może nie dojść.
– Podczas szczytu jeden z przywódców ostrzegł nas, abyśmy nie byli marzycielami i że nie powinniśmy myśleć, że do Brexitu może nie dojść. Nie odpowiadałem wtedy, ale dzisiaj, przed wami, chciałbym powiedzieć: w tym dość trudnym momencie naszej historii potrzebujemy marzycieli i marzeń. Nie możemy ulec fatalizmowi. Przynajmniej ja nie przestanę marzyć o lepszej i zjednoczonej Europie – mówił Tusk do europosłów.
Jak dodał, wszyscy są zmęczeni tematem Brexitu i jest to całkowicie zrozumiałe. – Jednakże nie można tylko dlatego mówić, żebyśmy skończyli z tym, bo jesteśmy zmęczeni. Nie. Musimy mieć do tego otwarte podejście. Cokolwiek się zdarzy, jesteśmy partnerami i bliskimi przyjaciółmi. Tak jest i tak będzie w przyszłości – podkreślił.
Tusk w czasie debaty był krytykowany przez niektórych europosłów za przedłużenie terminu Brexitu do 31 października. Guy Verhofstadt stwierdził, że może to „zatruć wybory do Parlamerntu Europejskiego”.
Blok zwolenników wyjścia z Unii może się okazać zwycięzca euroelekcji. Według ostatnich sondaży Partia Brexit zajmuje obecnie trzecie miejsce i ma zaledwie 1 punkt procentowy mniej niż konserwatyści. Na czwartym jest UKIP, który prowadził Wielką Brytanię do Brexitu. Razem obydwa ugrupowania mają 29%. Wielu eurosceptyków może znaleźć się wśród torysów i laburzystów.
Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker podczas debaty dał do zrozumienia, że to od W. Brytanii będzie zależeć, kiedy zdecyduje się opuścić Unię Europejską. Jego zdaniem UE prawdopodobnie nie przedłuży Brexitu poza obecną – już raz przełożoną decyzją unijnego szczytu – datę 31 października.
Zastrzegł, że W. Brytania musi również przygotować się do wzięcia udziału w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego lub stawić czoło wcześniejszemu wyjściu.
– Jeśli W. Brytania będzie członkiem 23 maja, musi zorganizować wybory europejskie. Jeśli tego nie zrobi, a umowa o wyjściu nie zostanie ratyfikowana do 22 maja, przedłużenie kończy się 31 maja – powiedział, dodając, że takie są podstawy prawne.
W. Brytania miała opuścić UE 31 marca 2019 roku. Decyzją unijnego szczytu z ubiegłego tygodnia zostało to przełożone do 31 października, ale Londynowi pozostawiono możliwość wcześniejszego Brexitu.
Eurokraci i rząd Theresy May od wielu miesięcy robią wszystko, by opóźnić Brexit, zaprowadzić chaos i niepewność, by zmęczyć Brytyjczyków do tego stopnia, by ostatecznie porzucili projekt opuszczenia Unii. Temu służy m.in kampania w mediach mówiąca o klęskach jakie spadną na Wielka Brytanię po zerwaniu z Brukselą.
Z drugiej jednak strony eurokraci obawiają się, że wejście do Parlamentu Europejskiego dużej liczby zdecydowanych przeciwników Unii będzie pogłębiać jej dezintegrację i uniemożliwi budowanie ideologicznej jedności Wspólnoty.