Płatek i Boni, kandydaci do Parlamentu Europejskiego, nie mają pojęcia o seksie. Chcą by „wiedzę” przekazały im jakieś dzieci

Monika Płatek i Michał Boni, tłumaczą, że dorośli nie mają wiedzy o seksie, więc oświecić powinny ich dzieci. Źródło: kadr z nagrania/Facebook/KOD Video
Monika Płatek i Michał Boni, tłumaczą, że dorośli nie mają wiedzy o seksie, więc oświecić powinny ich dzieci. Źródło: kadr z nagrania/Facebook/KOD Video
REKLAMA

Michał Boni i Monika Płatek jako kandydaci do PE przedstawili swe pomysły na deprawowanie dzieci zwane „edukacją seksualną”.Płatek uważa, że Unia powinna zmusić Polskę, by w przedszkolach nauczano o onanizowaniu się, a ją samą, jako dorosłą powinny oświecić w tej materii jakieś dzieci.

Według Boniego już 3 letnie dzieci buszują w internecie i mogą tam być „atakowane” przez różne treści, więc należny zaprowadzić przymusową edukację seksualną.

REKLAMA

Dzisiaj nawet małe dzieci, 3-4-letnie, korzystają z internetu. Jak mówimy o edukacji seksualnej, to mówimy także o tym, żeby tak małe dziecko wiedziało, wtedy kiedy pojawią się atakujące treści, usiłujące wciągnąć dzieci w jakiś obiekt, później może z tego wyrastać pedofilia i różnego rodzaju rzeczy. Jeśli chcemy tego uniknąć, to dzieci muszą być edukowane seksualnie i także rodzice – mówił Boni na zorganizowanym przez KOD wysłuchaniu kandydatów do europarlamentu.

Boniemu marzy się więc także „edukowanie” dorosłych. Według niego jest „rzeczą oczywistą i niekwestionowalną”, że należy wprowadzić standardy WHO, co w praktyce oznacza nauczanie dzieci poniżej 4-ego roku życia o masturbacji.

Zaś według Moniki Płatek to Unia powinna zobowiązać państwa członkowskie, by takie „nauczanie” odbywało się w każdym kraju. Płatek wysnuła teorie, że dorośli się na seksie nie znają, więc to dzieci im przyniosą ową „wiedzę”.

Czy należy zobowiązać państwa członkowskie, by zapewniały edukację seksualną, spełniającą standardy Światowej Organizacji Zdrowia? My dorośli najwyraźniej się na tym nie znamy i dobrze byłoby, by dzieci mogły nam tą wiedzę przynieść i przekazać ,wiła kandydatka do parlamentu Europejskiego.

Nie wiemy czy Płatek ma dzieci. Nie wiemy więc czyje dzieci miałaby uczyć Płatek m.in o masturbacji. Kandydatka wyjaśniała, że ludzie są ciekawymi zwierzętami, a dzieci takimi małymi zwierzątkami, które seksem się nie interesują, ale mają prawo do tego by wiedzieć jak nazywają się poszczególne części ciała. Według nas tu chodzi o zwykła naukę mówienia, według Płatek zaś o „edukację seksualną zgodną ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia”.

Z owych wypowiedzi można zrozumieć mniej więcej tyle, że Boni i Płatek nie maja bladego pojęcia o seksie i potrzebują jakichś dzieci, które by im wszystko wytłumaczyły. Same zaś pociechy nauki mają pobierać od co najmniej 4-ego roku życia.

Boni zaś powinien chyba wyczyścić swa przeglądarkę, skoro uważa, że jakiś 3-latek mógłby wejść do internetu i zostać „zaatakowany”. Domyślamy się że temu Boniemu chodziło o „atak” stron porno. To wszystko jednak tylko przypuszczenia, bo ciężko pojąć o czym ci państwo w ogóle mówią.

REKLAMA