Korwin-Mikke miażdży intelektualnie państwowe szkolnictwo. „Szkoły nie są dla nauczycieli”

Janusz Korwin-Mikke oraz dziecko w szkole - zdjęcie ilustracyjne. / foto: YouTube:wPolscepl/pixabay
Janusz Korwin-Mikke oraz dziecko w szkole - zdjęcie ilustracyjne. / foto: YouTube:wPolscepl/pixabay

Strajk nauczycieli trwa już dwunasty dzień, a jego końca nie widać. Z jednej strony związkowcy nie chcą ustąpić nawet o krok, z drugiej strony rządzący okopali się na swoich pozycjach. – W imieniu rodziców! – pisze na swoim blogu Janusz Korwin-Mikke.

Strajk trwa. I wszyscy zajmują się losem nauczycieli. Nikogo nie interesują rodzice. Jest tak, bo szkolnictwo nadal tkwi w PRLu – zaczyna Janusz Korwin-Mikke. A najlepszym dowodem na to jest fakt, że wiodącą rolę odgrywa w oświacie ZNP.

Janusz Korwin-Mikke przypomina też starą prawdę o ekonomii, która odnosi się do wszystkich dziedzin gospodarki, a którą tak ciężko pojąć socjalistom. – W normalnym kraju ważna jest troska o klienta – pisze lider Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy.

Szkoły nie są dla nauczycieli – tylko dla rodziców. Tak samo, jak restauracje nie są po to, by zarabiał knajpiarz i pracę mieli kelnerzy – tylko po to, byśmy mogli względnie dobrze i tanio zjeść – tłumaczy prezes partii KORWiN.

Dalej były europoseł wymienia zalety prywatyzacji szkolnictwa. – Właściciele szkół powinni bać się, że zbankrutują – i tak prowadzić szkoły, by zadowoleni byli nie nauczyciele, lecz rodzice. Jedni będą posyłać dzieci do szkół o wysokim poziomie – a drudzy do takich, co to uczy się dla dyplomu… – pisze.

Na razie jednak szkoły są reżymowe – podobnie jak np. koleje. Gdyby tow. Sławomir Broniarz kazał swoim ludziom zablokować stacje kolejowe – to by siedział na drugi dzień w areszcie – podsumowuje Janusz Korwin-Mikke.

Źródło: korwin-mikke.pl