Prywatna firma rozpoczęła sprzedaż samochodu elektrycznego. Startowała od zera dokładnie wtedy, gdy w Polsce zajęła się tym kontrolowana przez państwo spółka

Samochód elektryczny - zdjęcie ilustracyjne. / fot. pxhere
Samochód elektryczny - zdjęcie ilustracyjne. / fot. pxhere

Niemiecki startup Sono Motors rozpoczął w kwietniu sprzedaż elektrycznego modelu Sion. Kontrolowana przez państwo polska spółka ElectroMobility Poland została daleko z tyłu.

Niemiecka firma powstała w garażu założona przez dwóch wspólników pasjonatów. Własnymi siłami skonstruowali demonstrator technologii, który pierwszy raz pojechał na przełomie 2015 i 2016 roku.

Kolejnym krokiem było zdobycie środków na rozwój biznesu. Udało się to dzięki akcji crowdfundingowej. Sono Motors udało się w ten sposób zebrać około 1 miliona euro.

Zgromadzone środki pozwoliły na zbudowanie prototypu i znalezienie partnerów biznesowych, z którymi możliwe było dalsze rozwijanie projektu.

Sprzedaż modelu Sion rozpoczęła się 5 kwietnia tego roku. Firma chwali się, że przez pierwsze 9 dni zebrała 10 tysięcy zamówień.

O firmie może stać się głośno. W niedzielę, 14 kwietnia, Sono poinformowała, że prototyp Siona został… skradziony. Część komentatorów twierdzi, że ten zabieg jest chwytem marketingowym i ma pomóc rozkręcić sprzedaż auta.

Tymczasem niemal dokładnie w tym samym momencie,gdy założono spółkę Sono, w Polsce powoływano do życia spółkę ElectroMobility Poland (EMP). Nastąpiło to po tym gdy premier Mateusz Morawiecki zapowiedział budowę samochodów elektrycznych w Polsce.

Początkowo spółka dysponowała kapitałem w wysokości 10 mln zł, na który złożyły się państwowe koncerny energetyczne. Do dnia dzisiejszego włożyły już w firmę około 70 mln zł. Efektów póki co nie widać.

Poseł Piotr Liroy-Marzec należący do Koła Poselskiego Wolność i Skuteczni zwrócił się w marcu do Ministerstwa Energii z zapytaniem o stan prac nad tym projektem.

Chciał wiedzieć, czy spółka EMP wypracowała już własną strategię działania na rzecz rozwoju elektromobilności, tzn. czy zamierza zaangażować się w projektowanie i budowę infrastruktury, czy skupia się jedynie na projekcie auta.

Zapytał też m.in. o losy wizualizacji nadwozia wybranej w konkursie. Chciał wiedzieć, jakie koszty zostały do tej pory poniesione w ramach funkcjonowania spółki EMP i na co zostały przeznaczone pieniądze oraz czy wybrano już kontrahentów do współpracy nad projektem polskiego samochodu elektrycznego.

Uzyskana z Ministerstwa odpowiedź nic nie wyjaśniła, bo ministerstwo zasłaniało się koniecznością zachowania poufności na tym etapie prac nad projektem.

Później EMP ogłosiła że zamierza za 2,2 mld zł wybudować fabrykę, która ma produkować 100 tysięcy samochodów rocznie. Wdrożenie samochodu do produkcji ma kosztować łącznie 4,5 mld zł.

Za projekt ma odpowiadać niemiecka firma EDAG, która zajmuje się projektowaniem elementów i całych samochodów. Zajmuje się też organizacją produkcji i logistyki.

Źródło: wysokienapiecie.pl/nczas

7 KOMENTARZE

  1. Wypracowała już własną strategię działania na rzecz rozwoju.
    W skrócie: Lody zjedzone, teraz będzie sranko.

  2. Za to Polsce przypadnie zaszczytne miejsce na składowanie zużytych baterii samochodów elektrycznych.
    Dużo tego będzie i niewiadomo czy łatwopalne.

  3. W czasach słusznie minionych jednostki wojskowe zmuszano do hodowli świń. Dzisiaj, w warunkach rzekomego kapitalizmu, państwowe molochy energetyczne mają produkować mikrusy na prąd. Efekt będzie zapewne ten sam, aczkolwiek w odwodzie naczelny władca pozostawił Tucznika Plus

  4. Efektów póki co nie widać? Niejeden postawił sobie przy tej okazji chałupę.

  5. ich wyborcy jezeli to mozliwe musza zrozumiec ze rzad, skarb panstwa nie jest od budowania elektrycznych samochodow narodowych albo elektrowni atomowych ma tylko zapewnic warunki gospodarcze do ich funkcjonowania.

Comments are closed.