Antoni Macierewicz i pochwała patriotycznego immobilizmu

Antoni Macierewicz/fot. YouTube/Radio Maryja
Antoni Macierewicz/fot. YouTube/Radio Maryja

Były minister Antoni Macierewicz nie ma chyba dobrych dni. W wywiadzie dla Polskiego Radia wychodzą pewne słabości jego rozumowania, które tak naprawdę oznacza wezwanie Polaków do swoistego immobilizmu, czyli powstrzymania się od wszelkich działań, czy to w sprawie aborcji, czy też żydowskich roszczeń. Pozostaje patriotyczna frazeologia i możliwość aktywnego wsparcia… Macrona. Ale po kolei.

„Musimy podjąć wysiłek, żeby przynajmniej symbolicznie uczestniczyć w procesie odbudowy katedry Notre Dame, bo ona da tytuł katolickiemu światu, żeby się sprzeciwić ateistycznym i antykatolickim planom” – mówi minister w Polskim Radio, a to nie do końca tak prosto. Problem w tym, że katedra jest niestety własnością Republiki, która ma pewne zakusy wprowadzania tam nie tylko zmian w architekturze, ale nawet dotyczących jej katolickiego przeznaczenia. Do momentu wyjaśnienia tej sytuacji i intencji Macrona lepiej ze zbiórkami się wstrzymać, a np. podpisać petycję o jej odbudowę w niezmienionym kształcie (http://www.avenirpourtous.fr/).

W rozmowie poruszono również temat obrony życia poczętego. Sprawa ochrony życia poczętego musi być uregulowana – mówi minister i trudno się z tym nie zgodzić. Tylko, że zaraz dodaje – „Nie chodzi o to, żeby burzyć obecny stan rzeczy, ale trzeba mieć świadomość, że to jest nasz obowiązek. Bez ochrony życia nie ma ochrony ani pracy, ani polityki, ani bezpieczeństwa, ani wzrostu gospodarki”. Skoro jednak nie „należy burzyć obecnego stanu”, to oznacza, że z powodów eugenicznych można nadal zabijać nienarodzone dzieci, byle mieć odpowiednią „świadomość” ?

Macierewicz odniósł się również do ustawy 447, która w Polsce wywołuje sporo duże kontrowersje. „Ustawa nr 447 jest konsekwencją tak zwanej umowy terezińskiej, którą zawarł w imieniu Polski pan Władysław Bartoszewski. Nie ma ona żadnej mocy prawnej, ale jest przesłanką potencjalnie dla Polski niekorzystną” – przyznał.

Jego zdaniem „Polska spełniła wszelkie możliwe zobowiązania już w latach 60. Premier Morawiecki mówił o tym wielokrotnie. Polska wypłaciła USA miliony dolarów w celu usatysfakcjonowania roszczeń ludzi, którzy mieli ofiary z tytułu Holokaustu w Polsce. Sprawa jest zamknięta”.

Czy aby na pewno? Ciekawe, że to samo wobec greckich i polskich roszczeń mówią Niemcy, co jednak nie przeszkadza im dmuchać na zimne i prowadzić swoją politykę informacyjną. My tymczasem w kwestiach roszczeń żydowskich oficjalnie milczymy.

Minister Macierewicz przyznał, że „lobby żydowskie wykorzystuje ustawę 447 do olbrzymiej presji na Polskę, której nie wolno się w żadnym wypadku podporządkowywać”.

Odniósł się też do dokumentu ujawnionego przez Stanisława Michalkiewicza, z której wynika, że USA odłożyły po prostu kwestię wypłaty odszkodowań na czas po wyborach parlamentarnych.

W tej sprawie Antoni Macierewicz powiedział: „Nie ma zgody polskiego rządu na jakiekolwiek żądania tego typu. W ujawnionej notatce jest rozmowa, w której strona amerykańska naciska na pana Chodorowicza, żeby zacząć rozmowy ze środowiskiem żydowskim. Polska nie będzie takich rozmów powadziła”.

Jego zdaniem, to „środowiska żydowskie w Izraelu wywodzące się z Rosji, które przybyły do Izraela po roku 1989, są głównym nośnikiem tej presji na Polskę. Nie zapominajmy o roli niemieckiej w tej sprawie”.

Wizja spisku niemiecko-rosyjskiego jest dla Polaków zawsze kusząca, nawet jeśli w tej wersji rozciąga się Jerozolimę. Co jednak zrobić z roszczeniami zgłaszanymi przecież przez organizacje w USA? Czy tam też sięgają macki Berlina i Moskwy? Chyba jednak minister ma po prostu słabsze dni…

Comments are closed.