Marcin Jan Orłowski: Ukraińcy zagłosowali przeciwko Poroszence, nie za Zełeńskim

Władymyr Zełenski. Źródło: EPA/STEPAN FRANKO Dostawca: PAP/EPA.
Władymyr Zełenski. Źródło: EPA/STEPAN FRANKO Dostawca: PAP/EPA.

73,20% taki wynik według sondaży exit poll uzyskał Wołodymir Zełeński w wyborach prezydenckich na Ukrainie. Ogromna porażka Petra Poroszenki to jednak nie wynik zwycięstwa Zełeńskiego, a głosowania przeciwko obecnemu prezydentowi Ukrainy.

Nie ma wątpliwości, Ukraińcy poszli do urn, po to, aby zaprotestować przeciwko polityce Petra Poroszenki. Polityce, która skłóciła wszystkich sąsiadów oraz polityce, która doprowadziła do podziału społeczeństwa na „naszych i innych”.

Jeśli ktoś myśli, że w Polsce mamy podział społeczny, to nigdy nie był na Ukrainie. Nasi wschodni sąsiedzi są skrajnie podzieleni, nie tylko ze względów politycznych ale również kulturowych, językowych a nawet rodzinnych. Każdy aspekt życia może pokazać, że obywatel opowiada się po jednej bądź po drugiej stronie.

Wołodymir Zełeński to wybór niepewny, ale dający nadzieję na to, że Ukraina znów będzie jednością. Trochę sztuczną, ale jednością. Względną, ale jednością.

Podstawowe pytanie, co teraz będzie działo się u naszego wschodniego sąsiada? Chyba nie ma mądrego, aby odpowiedzieć na to pytanie. Pewnym jest, że nowy prezydent będzie osobą, która mocno poprawi PRowo wygląd Ukrainy. Zełeński bowiem to postać, która przede wszystkim „będzie wyglądać”, a jaką politykę będzie prowadził? Tego nie wiedza nawet najmądrzejsi politolodzy.

Marcin Jan Orłowski