Mocne słowa arcybiskupa o gender i strajku nauczycieli. „Skrzywdzono wrażliwość, idealizm, zaufanie ludzi młodych, dzieci”

Sławoj Leszek Głódź fot. screen youtube.com/tvtrwam
Sławoj Leszek Głódź fot. screen youtube.com/tvtrwam

Nie może być tak, że mniejszość rządzi większością – mówił w trakcie homilii podczas mszy rezurekcyjnej arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. W swoim przemówieniu do wiernych kościelny hierarcha odniósł się min do szerzących się w przestrzeni publicznej, antychrześcijański haseł.

Od ponad ćwierćwiecza jesteśmy obywatelami wolnej Rzeczypospolitej. Wypowiadam te słowa dziś w poranek wielkanocny, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, bo przecież zmartwychwstawała na różnych etapach historii także nasz ojczyzna, a cementował naród wtedy Kościół (…) I można dostrzec ten motyw trwałego trwania Kościoła z narodem, wierność Kościoła narodowi, a narodu Kościołowi, bo szliśmy i idziemy wspólną drogą, która trwa i nie ustaje. I o tym przypominać chociażby ustanowione przez Sejm święto chrztu Polski – mówił arcybiskup.

Dużą część swojej homilii abp Głódź poświęcił problemom politycznym i społecznym, które od kilku miesięcy stały się głównym elementem polityki. Padły ostre słowa m.in. w kontekście wprowadzanej w życie tzw. karty LGBT.

Obserwujemy jak ten ład społeczny i pokój poczyna czasem podważać agresja hałaśliwych antychrześcijańskich prądów i ideologii, promocja moralnego nihilizmu i społecznej arogancji, apologia relatywizmu, który bywa, że za nic ma pojęcia zła i prawdy, wynosi na piedestał społecznej akceptacji bożka tolerancji. A zawarta w nim jest akceptacja nawet wobec największych wynaturzeń. Prowadzi to także do niszczenia narodowych tradycji, podważa fundamentalne pojęcia co do istoty rodziny, małżeństwa, świętości życia, przykazań, Dekalogu i daje zielone światło dla tzw. karty LGBT – stwierdził.

Formułują żądania, a nawet inicjatywy legislacyjne wymierzone w prawa ludzi wierzących, a nade wszystko w prawa Boże, w prawa wierzących, którzy przecież stanowią zdecydowaną większość obywateli. I nie może być tak, że mniejszość rządzi większością, bo to nie ma nic wspólnego z demokracją – dodał.

Arcybiskup wspomniał również tragiczny pożar świątyni Notre Dame.

Co oznaczał ten tragiczny pożar w sferze symbolicznej? Nasłuchaliśmy się komentarzy telewizyjnych, radiowych, w prasie i internecie. Czego był znakiem? Czy miał być ogniem ostatecznego unicestwienia tego pomnika świętości w sercu obojętnego, a bywa także wrogiego Chrystusowi Paryża? A może to był ogień oczyszczenia, zapowiedź duchowej przemiany, strząśnięcia pleśni niewiary, obojętności, życia bez bożej busoli, powrotu z manowców nihilizmu i libertynizmu ku Chrystusowi? I tak było, bo o to się modlił się lud i to młodzi ludzie. I gdyby to się nie stało w czasie pożaru policja by ich aresztowała na ulicy, bo modlitwa publiczna jest zabroniona od 1904 r., a świątynie wszystkie są upaństwowione – podsumował.

Źródło: WPolityce.pl / NCzas.com