Skandal w TVP. Widzowie są wściekli. Kurdej-Szatan wyjawia kulisy

Barbara Kurdej-Szatan w programie
Barbara Kurdej-Szatan w programie "Dance Dance Dance" TVP2. / foto: Instagram

Mimo że od emisji finałowego odcinka „Dance dance dance” minęło już trochę czasu, nie milkną echa po głosowaniu. Prowadząca program Barbara Kurdej-Szatan wyjaśniła, jak to możliwe, że wzięto pod uwagę głosowanie SMS-owe, chociaż… show nie było nadawane na żywo.

Emocje jeszcze nie opadły po finałowym odcinku „Dance dance dance”. Widzowie pierwszej edycji tanecznego show są oburzeni, że finał nie był na żywo, choć komunikaty wyświetlane na ekranie – „występ na żywo” – sugerowały coś zupełnie innego.

Nie uszło bacznej uwadze internautów, że w czasie emisji finału na antenie TVP uczestnicy, jurorzy i prowadzący „Dance dance dance” obchodzili święta wielkanocne, a relacje zamieszczali na swoich profilach w mediach społecznościowych. Nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie fakt, że widzowie głosowali wysyłając SMS-y. Padło więc podejrzenie, że nie miały one żadnego wpływu na zwycięstwo Wiktorii Gąsiewskiej i Adama Zdrójkowskiego.

Z wyjaśnieniem pospieszyła prowadząca show Barbara Kudrej-Szatan. Jak tłumaczyła, nagranodwie wersje zakończenia finału, aby uwzględnić głosy widzów.

Wszystkie emocje w całym programie były prawdziwe i wielkie. A w nagranie obu wersji końcówki rzeczywiście było dla nas dość dziwne, ale było po to, abyście Wy mogli decydować o wyniku. W holenderskiej wersji decydowali jurorzy. Ale u nas w trakcie trwania programu zdecydowano, że decyzję o wygranej zostawimy widzom. Z racji tego, że terminów wszystkich uczestników, jurorów i nas nas nie dało się zgrać na nowo w dniu kiedy planowana była emisja odcinka, dlatego musieliśmy nagrać obie wersje wygranej… a teraz każdy z rodzinami czeka na werdykt tak samo zestresowany – wyjaśniała celebrytka.

Źródło: gala.pl

Comments are closed.