Strajk nauczycieli trwa. „Sytuacja w polskich szkołach może się zmienić tylko dzięki urynkowieniu”

Nauczyciele z
Strajk nauczycieli/fot. ilustracyjne/fot. PAP/Adam Warżawa

Od 8 kwietnia trwa zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych ogólnopolski strajk nauczycieli, którzy domagają się podwyżek. Jak wskazuje Artur Dziambor z partii KORWiN, nauczyciele będą mało zarabiać dopóki nie zostanie zmieniony cały system.

Nauczyciele zarabiają i będą zarabiać mało, ponieważ trwają w chorym systemie, w którym dyrektor szkoły jest jedynie jej administratorem, a pensje każdego nauczyciela wyznacza ministerstwo. Zarabiają mało też dlatego, że jest ich tak dużo, a to z kolei spowodowane jest faktem, że ich pensum wynosi jedynie 18 godzin lekcyjnych w tygodniu. W końcu, zarabiają mało, bo ich praca nie podlega rynkowej ocenie, nie jest dziś w żaden sposób mierzalna, a ścieżka awansu nie oparta jest o kompetencje, tylko przede wszystkim o czas spędzony na stanowisku nauczyciela – stwierdził działacz partii KORWiN z Gdyni Artur Dziambor.

Polityk sam jest nauczycielem z 18-letnim stażem pracy. – Cztery lata spędziłem w szkołach państwowych, pozostałe lata, prowadząc własną szkołę językową – mówił.

Zdaniem Dziambora sytuację nauczycieli może poprawić urynkowienie szkół. – Sytuacja w polskich szkołach może się zmienić tylko dzięki urynkowieniu. Natychmiastowe przekształcenie subwencji oświatowej w osobisty bon oświatowy, przekształcenie szkół w spółki tak samo, jak kiedyś zrobiono z przychodniami lekarskimi, likwidacja karty nauczyciela, odbiurokratyzowanie szkolnictwa, rezygnacja z centralnych programów kształcenia – wymieniał.

To na początek. Oczywiście tych zmian trzeba chcieć. Ten rząd ich nie chce, nasz rząd byłby gotowy się tego podjąć – ocenił w rozmowie z Onetem.

Dziambor zwrócił także uwagę, że gdyby nauczyciele działali na wolnym rynku, nie doszłoby do strajku. – Rozmowa o podwyżkach byłaby rozmową albo z klientem – uczniem, albo szefem, czyli dyrektorem szkoły. Dziś, gdy jak już wspomniałem, o pensji każdego nauczyciela decyduje minister edukacji, strajk wydaje się jedyną opcją, aby pokazać, że chce się zarabiać więcej – stwierdził.

Władza wybrała sobie kogo obdaruje odrobiną gotówki z pobranych w podatkach pieniędzy. Kwestią czasu jest, by pozostałe grupy zawodowe zgromadzone w budżetówce doszły do wniosku, że za mało dostały, a propaganda sukcesu rządu przecież cały czas utrzymuje, że pieniędzy w budżecie wystarczy na wszystko – ironicznie podsumował Dziambor.

Źródło: onet.pl

19 KOMENTARZE

  1. Państwowy system szkolnictwa jest zwyczajnym archaizmem z czasów socjalistycznego kamienia łupanego z PRLu popieranym przez dinozaury komunizmu z betonowymi mózgami.

  2. Dlaczego w sprawie Dzonyego Danielsa Korwin Mikke rżnie głupa? „– Znam pana Danielsa. Uważam, że został przysłany, że tak powiem, na przeszpiegi. Nie wiem przez jakie kręgi – ocenił Janusz Korwin-Mikke.
    Szef partii KORWiN podzielił się swoją teorią podczas czatu internetowego. Jego zdaniem Jonny Daniels, szef Fundacji From the Depths, jest „nieszkodliwy”. – Jakie informacje przekazuje – nie wiem; być może przekupuje – nie wiem – mówił Korwin-Mikke.

  3. W prywatnych wszyscy będą zdawać i dobre oceny dostawac, zeby klient nie poszedł. Od razy statystyki bedą lepsze

    • Przede wszystkim zostaną zweryfikowane kwalifikacje zawodowe nauczycieli. Spora ich cześć kompletnie nie nadaje się do wykonywania tego zawodu.

  4. Ta proponowana zmiana pogorszy tylko wszystko. Pierwsza sztandarowa sprawa to likwidacja tzw. centralnych programów kształcenia. Otóż w krótkim czasie doprowadzi to do wzrostu analfabetyzmu i braku wykształcenia u większości społeczeństwa bo bez obowiązku szkolnego nikt nie będzie kontrolował czego dzieci się uczą np. czy uczą się pisać i czytać a rodzice nie zawsze chcą dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze – czasem do tego stopnia że lepiej je im odebrać. Kolejną bzdurą jest to że nauczycieli jest dużo czy ten pan w ogóle rozmawiał z dyrektorem jakiejś szkoły ile jest nauczycieli? Bo ja tak i dyrektor jasno podkreśla że w skali kraju są braki kadrowe. I ostatnia sprawa która wywołuje we mnie śmiech: lina uczeń-klient-nauczyciel to jest bzdura kompletna bo ja sobie nie wyobrażam sytuacji żeby niedojrzały młody człowiek w ogóle był zaangażowany kształt swojej edukacji. Poza tym w takim układzie nauczyciel mógłby powiedzieć uczniowi – „chcesz piątkę? to zapłać bo ja nie mam z czego wykarmić swojej rodziny.” A z drugiej strony uczeń może powiedzieć: „nie da mi pan piątki to panu nie zapłacę (bez względu na to ile umie) a jeszcze pana z roboty wyrzucą.” I te ostatnie zdania są kwintesencją tego do czego doprowadzi polityka prywatyzacji.

    • Piszesz komunistyczne bzdury mentalnego hodowcy bydła ze skłonnościami totalitarnymi.

      • To nie są komunistyczne bzdury a ty przejrzyj na oczy i zobacz że oni mówią tyle na ile pozwala im ich portfel.

        • Piszesz brednie bo nie rozumiesz na czym urynkowienie ma polegać. Zarówno obowiązek edukacyjny był by utrzymany jak i finansowanie edukacji z budżetu państwa (czy częściowe finansowanie) w postaci bonu edukacyjnego. Braki kadrowe? Jasne, skoro nauczyciel może pracować tylko 18 godzin tygodniowo z uczniami to tych będzie mało przy wzroście liczby przedmiotów czy godzin przedmiotowych. Kiedy będą wypracowywać 40 godzin tygodniowo to okaże się, że jest ich za dużo.

    • Czy według Ciebie uczeń uczący się prywatnie angielskiego prosi korepetytora o „piątkę” i jest gotów za nią zapłacić ? Słyszałeś kiedyś o takiej sytuacji ?

      • Na korepetycjach to uczniowi zależy bo sam się zgłasza. W szkole sytuacja jest zupełnie inna bo wielu młodych ludzi jest bardzo niedojrzałych i nie zdają sobie sprawy w pewnych rzeczy.

        • Twoje błędne założenie rodzi Tobie błędne wnioski. Nie ma czegoś takiego jak lina uczeń-klient-nauczyciel. To nie dzieciak jest klientem, ale jego rodzic, zaś on nie płaci za ocenę jako taką, ale za to, by dzieciaka czegoś nauczyć.

      • A ja znam taką sytuację. Rodzice dwójki dzieci chodzili na skargę do dyrektora szkoły (społecznej) że, nauczycielka za dużo zadaje (i straszeniem przeniesienia). Skoczyło się ochrzanem dla nauczycielki, zmniejszeniem ilości zadawania. Taki przypadek klient-nauczyciel.

Comments are closed.