Straż Graniczna zatrzymała samochód z billboardem o ludobójstwie OUN-UPA na Kresach

Fot. Facebook Fundacja "Wołyń Pamiętamy"
Fot. Facebook Fundacja "Wołyń Pamiętamy"
REKLAMA

Straż Graniczna w Przemyślu zatrzymała samochód z bannerem informującym o ukraińskim ludobójstwie na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Kierowca utrzymuje, że funkcjonariusze chcieli sprawdzić, czy napis na billboardzie jest zgodny z prawem. Fundacja „Wołyń Pamiętamy” twierdzi natomiast, że miało to związek ze zgłoszeniem przez kogoś zastrzeżeń odnośnie do baneru.

We wtorek w Przemyślu rozpoczęła się kolejna edycja kampanii mobilnej informującej o ukraińskim ludobójstwie na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Akcja jest zakrojona na szeroką skalę i miała potrwać do 29 kwietnia.

REKLAMA

Organizatorem kampanii jest Fundacja 'Wołyń Pamiętamy”. Istotnym elementem akcji jest przejazd samochodu z dwustronnym billboardem informującym o ukraińskim ludobójstwie na obywatelach II RP na Kresach w latach 1939-1947. Auto jest również wyposażone w głośnik, przez który emitowana jest informacja o tych tragicznych wydarzeniach.

Przed południem zatrzymano samochód z billboardem. O działaniach funkcjonariuszy Straży Granicznej poinformowała Fundacja „Wołyń Pamiętamy” na Facebooku.

Kierowca auta twierdzi, że funkcjonariusze chcieli sprawdzić, czy napis na billboardzie jest zgodny z prawem. Straż Graniczna potwierdziła, że pojazd został zatrzymany do kontroli, jednak podała, że nie odbyło się to ze względu na billboard. Katarzyna Sokołowska z Fundacji „Wołyń Pamiętamy” z kolei zaprzeczyła temu i oświadczyła, że miało to związek ze zgłoszeniem przez kogoś zastrzeżeń odnośnie baneru.

Zdaniem Fundacji powodem zdarzenia było to, że „komuś nie spodobała się” treść na billboardzie. Kierowca miał natomiast zostać poinformowany o otrzymaniu zgłoszenia telefonicznego „z miasta”, żeby sprawdzić, czy treść na banerze jest zgodna z polskim prawem.

Mężczyźnie zabrano dokumenty i nakazano mu udać się do placówki Straży Granicznej w związku z koniecznością spisania protokołu. Według informacji kierowcy, miał on pokazać treść billboardu oficerowi SG. Mężczyzna nie został zatrzymany. Jak twierdził, wszystko miało charakter kontroli.

Źródło: kresy.pl

REKLAMA