Szokujące informacje ze Sri Lanki. Władze wiedziały o planowanych zamachach. „Ktoś kontroluje tych najwyższych rangą urzędników”

Kościół na Sri Lance zniszczony w zamachu. Foto: PAP/Abaca
Kościół na Sri Lance zniszczony w zamachu. Foto: PAP/Abaca

Policja na Sri Lance poinformowała w środę, że serię ataków na kościoły i hotele w tym kraju przeprowadziło w niedzielę dziewięciu zamachowców, a tożsamość ośmiu z nich już ustalono. Według władz jeden ze sprawców studiował w Wielkiej Brytanii i Australii.

Dotychczas w śledztwie w sprawie ataków aresztowano 60 osób, a ponad 100 prawdopodobnie zostanie aresztowanych – powiedział minister ds. przedsiębiorstw państwowych Lakshman Kiriella, nie podając szczegółów.

Kiriella dodał, że „pewni wysocy rangą przedstawiciele służb specjalnych celowo wstrzymali informacje wywiadowcze”, w których ostrzegano, że na Sri Lance może dojść do zamachów. „Informacje były, ale urzędnicy z najwyższych szczebli (władzy) nie podjęli odpowiednich działań” – dodał.

Według niego ostrzeżenie przed możliwymi atakami na kościoły, hotele i polityków na Sri Lance 4 kwietnia przekazał lankijskim władzom wywiad Indii, a trzy dni później odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa pod przewodnictwem prezydenta Maithripali Siriseny, ale informacji nie przekazano większej liczbie osób.

„Ktoś kontroluje tych najwyższych rangą urzędników. Rada Bezpieczeństwa zajmuje się uprawieniem polityki. Musimy to zbadać” – oświadczył Kiriella.

Zarówno premier Ranil Wickremasinghe, jak i prezydent Sirisena twierdzą, że nie zostali poinformowani o tym ostrzeżeniu.

Były dowódca armii i minister rozwoju regionalnego Sarath Fonseka ocenił w wystąpieniu przed parlamentem, że ataki „musiały być przygotowywane od co najmniej 7-8 lat”.

Wiceminister obrony Sri Lanki Ruwan Wijewardene oświadczył, że bilans ofiar to 359 zabitych, w tym 39 obcokrajowców; wśród zamachowców była kobieta. Powiedział też, że „słabość” krajowego aparatu bezpieczeństwa sprawiła, że nie zapobieżono zamachom.

„Dotąd ustalono, że służby wywiadu były świadome (zagrożenia) atakami i grupa osób odpowiedzialnych została poinformowana o zbliżającym się ataku. Informacja ta krążyła jednak wśród kilku urzędników” – dodał.

Ambasador USA na Sri Lance i Malediwach Alaina Teplitz poinformowała, że strona amerykańska prowadzi wraz z władzami w Kolombo wspólne śledztwo w sprawie niedzielnych ataków, a w dochodzenie zaangażowane jest m.in. FBI.

Ambasador podkreśliła, że jej kraj „nie miał wcześniejszej wiedzy” o zagrożeniu terrorystycznym, ale obecnie jest zdania, że „nadal planowane są ataki terrorystyczne”. „Terroryści mogą uderzyć bez ostrzeżenia. Typowe miejsca (zamachów) to duże skupiska ludzi i przestrzenie publiczne” – przypomniała.

Teplitz oceniła też, że zawiódł lankijski system ostrzegania o zagrożeniach. Wskazała też, że biorąc pod uwagę wysoki stopień koordynacji i skalę ataków, należy zbadać wątek ewentualnego udziału zagranicznych grup terrorystycznych, takich jak Państwo Islamskie.

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie (IS). (PAP)