Gdzie my żyjemy? Mężczyzna bronił się przed złodziejami. Teraz jest oskarżony o pobicie

Sędzia i załamany człowiek/zdj. ilustracyjne. Foto: pixabay/ wikicommons
Sędzia i załamany człowiek/zdj. ilustracyjne. Foto: pixabay/ wikicommons
REKLAMA

W jakim kraju my żyjemy? Dzięki źle skonstruowanemu prawu, złodzieje i bandyci mają większe prawa niż poszkodowani. Pan Michał podczas napaści po prostu się bronił przed napastnikami i złodziejami, teraz będzie skazany za uderzenie jednego z nich.

Cała sprawa miała miejsce w 2015 roku w Poznaniu. Gdy pan Michał podjeżdża samochodem na swoją posesję, widzi jak jego pracownicy go grabią i chcą wyjechać z jego rzeczami po prostu je kradnąc.

REKLAMA

Mój klient zajmuje się eksportem samochodów i miał na działce dużo części, które ci mężczyźni chcieli ukraść – opowiedział mecenas Bartosz Majda.

Gdy mężczyzna zorientował się, że został okradziony zaczął gonić odjeżdżających złodziei. Chwilę później chwycił jedną z samochodowych części i uderzył nią w auto zbójów.

Wtedy z samochodu wysiadł pasażer i zaczął iść w kierunku mojego klienta z metalowym prętem w ręku. Ostatecznie mój klient obezwładnił tego mężczyznę a w trakcie szarpaniny go uderzył. Uciekł za to kierowca samochodu – relacjonuje mecenas Majda.

Pan Michał został oskarżony przez prokuraturę o naruszenie nietykalności osobistej jednego z mężczyzn, którzy chcieli go okraść. Tyle, że sam złodziej szedł w jego kierunku z prętem w ręku.

Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której osoba napadnięta, czyli ofiara, musi udowadniać swoją niewinność – powiedział załamany Majda, obrońca pana Michała.

Przedsiębiorca został zabrany przez policję na dołek. Wszytko przez zeznania pozostałych jego pracowników, jakoby był agresywny.

Policjanci dali wiarę zeznaniom pracowników firmy i postawili mojemu klientowi zarzuty naruszenia nietykalności osobistej jednego z nich, grożenia drugiemu oraz uszkodzenia auta – mówi mecenas Majda portalowi gloswielkopolski.pl

Jak sprawa się zakończyła? W listopadzie 2017 roku poznański sąd rejonowy wydał wyrok uniewinniający mężczyznę ze wszystkich zarzutów. Sąd nie dał wiary zeznaniom pracowników firmy koszącym trawę.

Tymczasem odwołanie niespodziewanie złożyła prokuratura.

To wynikało z tego, że sąd rejonowy, z powodu choroby sędziego, nie sporządził uzasadnienia wyroku o czym nie zostaliśmy odpowiednio poinformowani – tłumaczy prokurator Jan Małecki z prokuratury Poznań Stare Miasto.

Spotkaliśmy się na sali sądowej, bo prokuraturze się nie chciało. Nie chciało się przeprowadzić w należyty sposób postępowania, czego efektem było skierowanie aktu oskarżenia przeciwko osobie, która jest pokrzywdzona – przekonuje.

Źródło: policja.pl/ Głos Wielkopolski

REKLAMA