Ukryte w wersalce ciało młodej dziewczyny znaleziono dopiero po 9 dniach. Sąd wydał wyrok

Policja, areszt. Obrazek ilustracyjny. Foto: policja.pl
Policja, areszt/Obrazek ilustracyjny/Foto: policja.pl

Na karę dożywotniego więzienia skazał w piątek Sąd Okręgowy w Łodzi 31-letniego Artura W., oskarżonego o brutalne zabójstwo 20-letniej kobiety. Ukryte w wersalce ciało ofiary znaleziono dopiero po 9 dniach. Wyrok jest nieprawomocny.

O wyroku poinformował PAP sędzia Paweł Sydor, rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi. Na wniosek pełnomocnika siostry i brata zamordowanej kobiety, proces w tej sprawie toczył się z wyłączeniem jawności.

Wyrok jest nieprawomocny; skazanemu przysługuje prawo do apelacji.

Według ustaleń Prokuratury Okręgowej w Łodzi, zgłoszenie o zaginięciu kobiety wpłynęło do policji 17 sierpnia 2017 roku. Złożyła je rodzina 20-latki ze Zduńskiej Woli; kobieta dwa dni wcześniej wraz ze swoim 2,5-letnim synem wyjechała do Łodzi w towarzystwie poznanego niedawno starszego o 9 lat partnera – Artura W. Następnego dnia mężczyzna odwiózł dziecko do rodziny 20-latki, twierdząc, że kobieta została w Łodzi, ponieważ źle się poczuła. Później kontakt z nim się urwał.

Policja znalazła ciało kobiety dopiero 26 sierpnia – w mieszkaniu wynajmowanym przez Artura W. na łódzkim osiedlu Teofilów. Skrępowane sznurem zwłoki, będące już w stanie zaawansowanego rozkładu, były ukryte w wersalce. Sekcja wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie.

Sprawa zabójstwa 20-latki została objęta nadzorem przez komendanta głównego policji. Prokuratura wydała list gończy za Arturem W. Po kilku dniach został on zatrzymany w Koszalinie.

Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanego mu zabójstwa. Wyjaśnił, że pomiędzy nim a 20-latką doszło do awantury i szarpaniny, w trakcie której zaczął dusić pokrzywdzoną. Kiedy kobieta przestała dawać oznaki życia, ukrył jej ciało w wersalce. Po pewnym czasie, aby mieć pewność, że ofiara nie żyje, zakleił jej usta taśmą, związał nogi, a na głowę założył worek foliowy i związał go sznurkiem. Włożył ciało do pojemnika na pościel, przykrył je kołdrą i zamknął w wersalce.

Na wersalce umieścił drugą kanapę. Następnie pojechał z synem kobiety do Zduńskiej Woli, gdzie mieszkała siostra ofiary i przekazał jej dziecko mówiąc, że 20-latka nie jest w stanie zająć się chłopcem z uwagi na dolegliwości, po czym wyjechał z miasta. Od tego momentu ukrywał się w różnych miastach na terenie Polski.

W toku śledztwa podejrzanego poddano obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Biegli stwierdzili, że w chwili popełnienia zarzucanego mu czynu był on poczytalny. Mężczyzna był już wcześniej karany, m.in. za gwałt i uszkodzenie ciała. Wyroki skazujące zapadły w Wielkiej Brytanii i Niemczech.(PAP)

4 KOMENTARZE

  1. Wyroki zapadły w Uk i NIemczech to co on robił na wolności? A wogole dlaczego nie kara śmierci? Ja płacę prawie 1400zl zusów z czego pewnie część pójdzie na tego debila.

  2. [Mężczyzna był już wcześniej karany, m.in. za gwałt i uszkodzenie ciała. Wyroki skazujące zapadły w Wielkiej Brytanii i Niemczech.] Znaczy, że tam nie za długo lub wcale siedział? W USA, z kicia by nie wyszedł za to przez kilkadziesiąt lat.

  3. Skoro sędzia skazał go na dożywocie to znaczy że w sprawie nie było żadnych okoliczności łagodzących. Czy KŚ? Myślę że tak ta sytuacja kwalifikuje się do KŚ. Natomiast dożywocie powinno być alternatywą dla sytuacja gdzie są jakieś okoliczności łagodzące ale szansa resocjalizacji jest mała.

Comments are closed.