Matka Magdaleny Żuk przerywa milczenie. „Magda była pod wpływem narkotyków. To jedna z tajemnic śledztwa, o której zabroniła nam mówić prokuratura”

Magdalena Żuk. Foto: YouTube/Facebook
Magdalena Żuk. Foto: YouTube/Facebook

30 kwietnia miną 2 lata od tragicznej śmierci Magdaleny Żuk. Według egipskich śledczych Polka popełniła samobójstwo, wyskakując z okna. W wersję tę nie wierzy rodzina, a zrozpaczona matka wprost oskarża prokuraturę o bierność w działaniach i zapowiada, że jeśli nic się w tej kwestii nie zmieni, to nie zawaha się ujawnić całej tajemnicy śledztwa.

– Mam dość, nie będę więcej milczała! Nie boję się więzienia, chcę wreszcie poznać prawdę! – mówi dla „Super Expressu” Elżbieta Żuk. – Magda była pod wpływem narkotyków. To jedna z tajemnic śledztwa, o której zabroniła nam mówić prokuratura – dodaje.

Dwa lata temu sprawą tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk żyła cała Polska. 27-letnia wówczas dziewczyna wyjechała na wakacje do egipskiego kurortu i zaczęła się dziwnie zachowywać. Została przewieziona do szpitala, ale nie przeprowadzono jej badań.

Z powodu stanu, w jakim się znajdowała, nie wpuszczono jej również do samolotu, by wróciła do Polski. Trafiła ponownie do szpitala i tam – według oficjalnych wersji – miała wyskoczyć z okna. Przyczyną zgonu były liczne obrażenia głowy, nóg, rąk i klatki piersiowej. Mimo upłytu czasu, wciąż w tej sprawie jest wiele pytań.

– Jutro miną równo dwa lata od śmierci Madzi, a my przez brak jakichkolwiek postępów w śledztwie nie możemy nawet zakończyć żałoby – mówią jednym głosem rodzice śp. Magdaleny.

– Składaliśmy wnioski, żeby w końcu zwolnili nas z tajemnicy śledztwa. Nic to nie dało. Nic nie dały oficjalne skargi na prokuraturę. Dlatego uznałam, że dość milczenia – kontynuuje matka.

Jak twierdzi, śledczy nie mogą zamknąć postępowania i oficjalnie stwierdzić samobójstwa, gdyż nie mają na potwierdzenie takiej tezy żadnych dowodów.

– Moja córka była pod wpływem środków odurzających. Tak wynika z egipskiego raportu wykonanego po sekcji zwłok. A fakt ten jest ukrywany przez śledczych. Polska prokuratura zabroniła nam o tym mówić, grożąc odpowiedzialnością karną. Co dotychczas zrobili w tej sprawie? Nic! – grzmi Elżbieta Żuk.

– Gdyby prokuratura umorzyła śledztwo, my działalibyśmy dalej. Mając pełny dostęp do wszystkich dokumentów zebranych w trakcie dochodzenia, wyjaśnilibyśmy, co stało się w Egipcie. A coś na pewno się stało… – sugeruje w rozmowie z „Super Expressem” matka dziewczyny.

Źródło: Super Express

Comments are closed.