Skandal! Prokuratura niszczy firmę Jerzego Zięby. „To jest niszczenie działalności gospodarczej, to jest niszczenie przedsiębiorców” [VIDEO]

Jerzy Zięba. / foto: Facebook
Jerzy Zięba. / foto: Facebook

Policja na polecenie warszawskiej prokuratury weszła do firmy Jerzego Zięby i zabezpieczyła materiały, które „mogą być uznane za produkty lecznicze”. Jak mówi w nagraniu Jerzy Zięba, w tej sprawie nie chodziło wprost o leki, ale o produkty jego firmy, które nie znajdują się na liście leków. Głos zabrał także przedstawiciel Prokuratury.

Pan Prokurator z Prokuratory Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ, właśnie spowodował, że mają nam zamknąć praktycznie działalność. Prokurator wydał decyzję, że mają nam zaplombować wszystkie pomieszczenia. Decyzję jaką policjanci tutaj mają, mówi o tym, że policja ma zabezpieczyć produkty lecznicze, czyli Koenzym Q10, nano, srebro i złoto, i trawa z pszenicy – zaczął Zięba.

Prokurator chce zaplombować wszystkie pomieszczenia, czyli właściwie uniemożliwić nam działalność. W postanowieniu które było wydane, jest napisane, że policja ma zabezpieczyć produkty lecznicze L4 i wszystkie produkty, gdzie zachodzi podejrzenie, że są produktami leczniczymi. Można wówczas zamknąć wszystko, bo wszystko można podejrzewać, że są produktami leczniczymi – dodawał.

To jest niszczenie firmy z premedytacją pełną, nikt nie prowadzi tutaj postępowania. My żądamy od prokuratury pokazania listy leków w Polsce i pokazania, że te produkty które mamy w naszym magazynie, że jest na liście leków. Oczywiście żadnego produktu na liście leków nie ma. Tu jest dowolność prokuratury jak widzicie. To jest niszczenie działalności gospodarczej, to jest niszczenie przedsiębiorców – podsumował Zięba.

Głos w sprawie zabrał także rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ nadzoruje dochodzenie przeciwko m.in. Jerzemu Z. podejrzanemu o to, wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami – również objętymi zarzutami jako członkowie zarządu spółki z.o.o. podjęli bez wymaganego zezwolenia działalność gospodarczą w zakresie obrotu z wykorzystaniem sieci Internet za pośrednictwem stron internetowych produktami leczniczymi wskazanymi w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów – mówi Łukasz Łapczyński „Newsweekowi”.

To skandaliczna decyzja prokuratury – wszak każdy powinien mieć prawo leczyć się tym, co uzna za stosowne. Tym razem jednak „kapitan państwo” postanowiło zainterweniować i wskazać, co może być sprzedawane, a co nie. Z całą pewnością jednak korzystniejsze dla pacjentów byłoby pozostawienie dowolności stosowanych środków leczniczych i metod terapii, w innym przypadku hamowany jest rozwój, przez dopuszczanie jedynie metod zaakceptowanych przez biurokratów.

Z drugiej strony, jeżeli produkty Zięby komuś zaszkodziły – to w pierwszej kolejności on poniesie negatywne tego skutki. Jeżeli natomiast pan Zięba sprzedawałby swoje produkty z fałszywą reklamą, czy okłamywał klientów co do skutków ich stosowania – co dałoby się udowodnić – to wówczas te osoby, lub ich bliscy powinni dochodzić swoich praw na drodze postępowań prywatnych. Jednak taką interwencję ze strony „kapitana państwo” trzeba ocenić negatywnie.