Kobieta stanie na czele Komisji Europejskiej. Może myślą, że kobiety są mniej pijące. Tuska też może zastąpić niewiasta

Margaret Vestager. / foto: YouTube
Margaret Vestager. / foto: YouTube

W UE trwają już rozgrywki o najwyższe stanowiska. Niezłą synekurą jest posada przewodniczącego KE. Mocno skompromitowany Jean-Claude Juncker odejdzie na emeryturę, ale nadzieje na awans jego zastępcy Timmermansa mogą okazać się złudne. Do fotela szefa KE szykują się kobiety.

Jedną z nich jest dotychczasowa komisarz ds. Konkurencji, Margrethe Vestager, która oznajmiła, że „Najwyższy czas, aby Komisja Europejska miała szefową”. Od momentu powstania w 1958 r. Komisja Europejska nigdy nie miała na czele kobiety – dodała. W dzisiejszym świecie argument „równości płci” to rzecz poważna.

Margrethe Vestager jest Dunką, b. minister oświaty tego kraju. Szefowała Radykalnej Lewicy, działającej pod szyldem Socjal-liberałów. Obecnie już mocno zmarginalizowanej.

W PE Vestager należy do grupy ALDE (Grupa Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy), którą kieruje dobrze nam znany Guy Verhofstadt. Ta frakcja bardzo mocno promuje „równowagę płci” w urzędach, więc z pewnością poprze jej kandydaturę.

Obecnie Komisja pod przewodnictwem byłego premiera Luksemburga Jean-Claude’a Junckera ma dziewięć kobiet i dziewiętnastu mężczyzn, więc „postępowcy” będą chcieli te proporcje zmieniać.

Vestager może nie być jedyną kandydatką – kobietą na to stanowisko. W kuluarach krąży jeszcze np. nazwisko Francuzki Christine Lagarde, obecnie szefowej MFW.

Jest też kończąca kadencję Kanclerza Niemiec Angela Merkel. W tym przypadku niektórzy ją jednak przymierzają do schedy po Tusku. Lagarde i Merkel mają zresztą mocniejsze poparcie, niż „komisarka” z Danii, bo wspiera je największa w PE frakcja chadecko-ludowa.

Wybór przewodniczącego Komisji zależy jednak od wyników wyborów europejskich, które odbędą się w dniach 23–26 maja.

Comments are closed.