Kangur uciekł hodowcy w Świętokrzyskim. Zginął potrącony przez samochód

Kangur typu walabia bagienna/Fot. Nadleśnictwo Ruszów
Kangur typu walabia bagienna/Fot. Nadleśnictwo Ruszów
REKLAMA

Kangur z prywatnej hodowli, który uciekł z działki w Czarnieckiej Górze, zginął potrącony przez samochód. Zwierze było poszukiwane od czwartku.

Do potrącenia kangura doszło około 1:30 w nocy na drodze nr 42 w okolicy Koziej Woli w województwie Świętokrzyskim.

REKLAMA

Około godziny 1.30 dyżurny otrzymał informację, że przy drodze krajowej 42 w rejonie Koziej Woli leży potrącony kangur. Policjanci udali się na miejsce. Nie zastali tam osoby, która potrąciła zwierzę. O fakcie powiadomili właściciela zwierzęcia i zarządcę drogi – powiedział st. sierż. Piotr Przygodzki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Końskich.

Właściciele bezskutecznie szukali kangura od czwartku. Twierdzą, że prawdopodobnie ktoś otworzył furtkę zamykaną na klucz i wypuścił zwierzę ale brak monitoringu nie pozwala na zweryfikowanie tej tezy.

Mały Kangur trafił do Czarnieckiej Góry prosto z Australii. Właściciel przywiózł go do Polski, gdzie został poddany kwarantannie. Zwierzę przebywało w Polsce prawie rok. Do dyspozycji kangura była cała działka i ogród.

Źródło: konecki24.pl

REKLAMA