
Córka zmarłego w marcu Luka Perry’ego, znanego z „Beverly Hills 90210”, wyjawiła ostatnią wolę ojca. Jak się okazuje, aktor miał dość szczególne podejście do ekologii i zażyczył sobie, żeby go pochowano w… garniturze z grzybów.
Od kilku lat w „trendach pogrzebowych” znajdują się bio-urny, do których trafiają – oprócz skremowanych szczątków – także ziemia i nasiona drzewa, które może wyrosnąć w miejscu pochówku. Zieloni postulują, żeby „cmentarze przyszłości” były parkami i lasami.
Okazuje się, że entuzjastą pomysłów na eko-pochówek był także Luke Perry, wcielający się w postać Dylana w „Beverly Hills 90210”. Aktor postanowił nawet pójść o krok dalej…
The Infinity Burial Suit to garnitur wykonany z grzybów i jednocześnie nowatorski system, który ułatwia rozkład ciała i usuwa z niego toksyny – przekształcając ludzkie ciało w… ekologiczny kompost.
„W grudniu pojechałam do San Francisco z dwoma przyjaciółmi. Jeden z nich nigdy nie był w Kalifornii, więc poszliśmy pokazać mu Redwoods (park narodowy – przyp. red.). Zrobiłam to zdjęcie, bo pomyślałam: «cholera, te grzyby są piękne». Teraz grzyby mają dla mnie zupełnie nowe znaczenie” – wyjawiła Sophie, córka Perry’ego.
Jak dodała, jej ojciec był zachwycony pomysłem, że jego ciało może szybko i bez szkody dla ekosystemu obrócić się w proch. „Gdy tata odkrył tę możliwość, był tym bardziej podekscytowany niż kiedykolwiek go widziałam. Został pochowany w tym garniturze, taka była jego ostatnia wola. To piękna rzecz dla naszej pięknej planety, chciałam się z wami tym podzielić” – podsumowała kobieta.
Luke Perry zmarł w wieku 52 lat z powodu udaru mózgu.
Źródła: noizz.pl/Instagram