
Zewsząd płyną wyrazy solidarności z premierem Mateuszem Morawieckim i jego rodziną. Politycy i publicyści potępiają postępowanie Piotra Gajdzińskiego. Był współpracownik szefa rządu ujawnił bowiem w swojej książce informację o adopcji przez niego dwójki dzieci.
„Super Express” donosił o książce byłego rzecznika banku BZ WBK, z czasów, gdy Mateusz Morawicki był jego prezesem. Gajdziński w pozycji „Delfin. Mateusz Morawiecki” napisał, że dzieci premiera są adoptowane.
„Możemy się ze sobą ostro spierać, taka jest polityka i tego z dnia na dzień nie zmienimy. Ale jest granica, której nikt nie ma prawa przekroczyć” – napisał na Twitterze Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Wciąganie w politykę dzieci zasługuje tylko na potępienie. @MorawieckiM, jesteśmy dziś z Wami.
Paulina, Zosia, Władek Kosiniak-Kamysz” – dodał.
Do odpowiedzi na ten wpis wyrwał się Tomasz Lis. „A to czasem nie jest po prostu próba przykrycia książek o Morawieckim? Bo ta gazeta z tą władzą sympatyzuje wybitnie” – napisał.
A to czasem nie jest po prostu próba przykrycia książek o Morawieckim? Bo ta gazeta z tą władzą sympatyzuje wybitnie.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) May 10, 2019
Dziennikarz nawiązywał do książki Tomasza Piątka, który w swoim „dziele” dowodził „przynajmniej pośrednich” powiązań Mateusza Morawieckiego z Kremlem. Wcześniej „zasłynął” już podobną pozycją o Antonim Macierewiczu.
Internauci szybko przywołali Lisa do porządku. Dziennikarz zdecydował się później potępić ujawnienie informacji na temat rodziny premiera. „W każdym razie ujawnianie informacji o dzieciach wybitnie naganne. A adoptowanie dzieci wybitnie godne pochwały” – napisał.
W każdym razie ujawnianie informacji o dzieciach wybitnie naganne. A adoptowanie dzieci wybitnie godne pochwały.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) May 10, 2019
Źródło: Twitter