Uwaga na prowokacje! Marsz przeciw żydowskim roszczeniom może być celem lewackich bojówek. Trzaskowski już grozi

Materiały promocyjne marszu #STOP447/fot. ustawa447.pl
Materiały promocyjne marszu #STOP447/fot. ustawa447.pl

2 maja dwie lewicowe aktywistki, Joanna Gzyra-Iskandar i Anna Prus, napisały list do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Żalą się w nim kłamliwie, że działania podejmowane przez organizatorów marszu przeciwko niesłusznym żydowskim roszczeniom „są jawną promocją treści mających na celu wzbudzenie nienawiści do osób żydowskiego pochodzenia”. Trzaskowski im odpowiedział.

Zainteresowanie lewackich działaczy może oznaczać, że sobotni marsz przeciwników niesłusznych roszczeń żydowskich może być narażony na prowokacje.

„Kilka dni temu dwie działaczki skrajnie lewicowej antify napisały list do Rafała Trzaskowskiego z apelem o zakaz dla marszu #STOP447, który dziś przejdzie przez Warszawę. Oto odpowiedź Ratusza” – napisał na Twitterze Tomasz Kalinowski, jeden z organizatorów marszu.

Trzaskowski w odpowiedzi napisał, że jeżeli na marszu pojawią się hasła rasistowskie, antysemickie itd. to podejmie odpowiednie kroki. Oznacza to, że manifestacja będzie narażona na lewackie prowokacje – ktoś przyniesie jakiś antysemicki transparent, albo założy jakaś koszulkę z niepoprawnym hasłem, czy krzyknie coś prowokacyjnego i od razu zgromadzenie może zostać rozwiązane.

Wszyscy uczestnicy marszy powinni być szczególnie wyczuleni na takie prowokacje i dusić je w zarodku.

Marsz już dzisiaj o 14:00 pod Kancelarią Premiera, Al. Ujazdowskie 1/3 w Warszawie.

STOP 447
STOP 447