Gowin oszalał! Nie dość, że socjalista nazywa siebie katolikiem, to jest wdzięczny Sekielskim za film

Jarosław Gowin/fot. PAP/Marcin Bielecki
Jarosław Gowin/fot. PAP/Marcin Bielecki

My, katolicy, powinniśmy być braciom Sekielskim wdzięczni za film, który jest okazją do samooczyszczenia dla Kościoła – powiedział wicepremier Jarosław Gowin. Wyraził nadzieję, że sprawcy przedstawionych w dokumencie zbrodni i ci, którzy je tuszowali, poniosą konsekwencje kościelne, ale i prawne.

W Radiowej Jedynce wicepremier Jarosław Gowin komentował film Tomasza i Marka Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Pytany był, czy film traktuje jako bolesny czy też może uważa, że to zmanipulowany brutalny atak na Kościół.

My, katolicy, powinniśmy być braciom Sekielskim wdzięczni za ten film. To okazja do samooczyszczenia dla wspólnoty, jaką jest Kościół i dla instytucji kościelnej. Wierzę, że wnioski kanoniczne będą wyciągnięte, czyli że nie tylko sprawcy, ale i ci, którzy ewentualnie tuszowali przypadki zbrodni poniosą konsekwencje kościelne. Natomiast niezależnie od tego musi działać prawo – powiedział Gowin. Dodał, że tu już nie ma znaczenia, czy osobą tuszującą takie przypadki jest polityk, redaktor, czy biskup.

Gowin pytany, czy film może mieć pewne konsekwencje w wyborach do unioparlamentu wyraził nadzieję, że dyskusja o pedofilii będzie oddzielona od walki politycznej. Jednak jego zdaniem „pewne konsekwencje wyborcze film może nieść”. Dodał też, że to sprawa czwartorzędna.

Teraz powinniśmy się skoncentrować na tym, by pociągnąć do odpowiedzialności sprawców, zadośćuczynić ofiarom i zbadać, czy nie dochodziło do przypadków tuszowania. Temu powinny być podporządkowane działania polityków i instytucji państwowych – ocenił.

Jarosław Gowin pytany był też, czy gdyby Kościół miał odwagę zmierzyć się z lustracją, to dzisiaj byłoby łatwiej mierzyć się z aferami pedofilskimi. Gowin odpowiedział, że mroczni „bohaterowie” filmu Sekielskich „jeden w drugiego to byli tajni współpracownicy”.

Kościół po 1989 r. nie wykorzystał szansy, jaką niosła wolność, na oczyszczenie się z tych, którzy dali się złamać – powiedział. I skomentował, że często powodem współpracy księży z SB były haki, które bezpieka miała na tych księży. A jak dodał, informacje o pedofilii czy skłonności homoseksualne mogły służyć za takie narzędzie.

Źródło: PAP