Hakerzy przerwali transmisję internetową konkursu Eurowizji. Parada zboczeńców na antenie „konserwatywnej” TVP trwała bez zakłóceń

Netta - zwyciężczyni Eurowizji w 2018 roku. / foto: YouTube
Netta - zwyciężczyni Eurowizji w 2018 roku. / foto: YouTube

Coraz bardziej kolorowa i z roku na rok coraz bardziej paskudna impreza pod nazwą festiwalu Eurowizji odbywa się w tym roku w Tel Awiwie. Widać zmasowany atak homopropagandy, łącznie z „ujawnianiem się” podczas koncertu prezentera, kadrami całujących się na widowni par gejowskich, rozmaitych trans-przebierańców udających piosenkarzy. Nic dziwnego, że polskie ładne i normalne dziewczyny z zespołu Tulia nie miały tu żadnych szans.

Internautom oglądania przynajmniej części tego „widowiska” oszczędzili hakerzy. Nie byli to jednak obrońcy moralności, ale prawdopodobnie Palestyńczycy, którzy chcieli trochę swoich sąsiadów-organizatorów podenerwować.

Obraz imprezy podmieniono na komputerowo wygenerowane animacje eksplozji i dźwięki syreny alarmowej które miały postraszyć możliwością ataku przez palestyńskie rakiety. Rzecz jasna, państwowa TV Izraela o cyberatak oskarżyła bojowników Hamasu. Zakłócenia transmisji trwały w sumie tylko kilka minut. Szef transmisji ldad Koblenz nie odmówił sobie szmoncesu, mówiąc, że było to „najszybsze zwycięstwo w historii Izraela nad Hamasem”.

Źródło: PAP/AFP

Comments are closed.