Napastnik, który zaatakował polskiego ambasadora w Izraelu, przeprasza. Skandaliczne tłumaczenie

Netanjahu, Marek Magierowski fot. screen youtube.com/onetnews
Netanjahu, Marek Magierowski fot. screen youtube.com/onetnews

Nie wiedziałem, że w samochodzie jest polski ambasador. Chcę wyrazić swoje szczere przeprosiny – czytamy w oświadczeniu wydanym przez Arika Ledermana, mężczyznę odpowiedzialnego za atak na ambasadora Polski w Izraelu.

Przypomnijmy, wczoraj w godzinach porannych przed ambasadą w Tel-Awiwie zaatakowany został Marek Magierowski. Polski dyplomata został zwyzywany i opluty przez 65-letniego mężczyznę.

Zatrzymany mężczyzna wydał specjalne oświadczenie, które przedrukowane zostało przez wszystkie media tamtejsze media. Jak można się spodziewać Izrael kończy sprawę na podstawie słów „przepraszam”.

Już same tłumaczenie można określić mianem skandaliczne. 65-latek stwierdził, że zaatakował Marka Magierowskiego, bo był zdenerwowany zachowaniem polskich strażników, którzy nie chcieli z nim rozmawiać na temat kwestii zwrotu mienia żydowskiego.

Czyli chciał zaatakować jakiegoś Polaka, ale nie konkretnie ambasadora.

Agresywny świr może się trafić wszędzie, ale wiele mówi reakcja. Tyle godzin po napaści – i żadnych oficjalnych przeprosin. Gdyby ktoś w Warszawie naubliżał p Azari krzycząc „Żydówka!” już wszyscy od prezydenta po ostatniego Czuchnowskiego leżeliby plackiem błagając wybaczenia – napisał wczoraj na twitterze Rafał Ziemkiewicz i widać, że kolejny raz miał stuprocentową rację.

Media i politycy w Izraelu czekali tylko na moment, w którym napastnik powie „przepraszam”, aby sprawa mogła ucichnąć i zostać uznana za zakończoną. Nikt, również i przedstawiciele naszego kraju nie będą wyciągali poważnych konsekwencji, pomimo, że zaatakowany został wysoki szczeblem urzędnik państwowy.

Zapewne na pytania dotyczące dalszego losu sprawy otrzymalibyśmy odpowiedź – „no przecież przeprosił…”. W żaden sposób nas to jednak nie dziwi.

Źródło: RMF FM / NCzas.com