Drażnienie chińskiego smoka trwa! Amerykański niszczyciel przepłynął w pobliżu strategicznych instalacji

amerykański niszczyciel rakietowy USS Preble (DDG 88) fot. U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Morgan K. Nall
amerykański niszczyciel rakietowy USS Preble (DDG 88) fot. U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Morgan K. Nall

Amerykański okręt przepłynął w pobliżu kontrolowanej przez Chiny płycizny Scarborough. Była to pierwsza taka operacja od momentu wprowadzenia wysokich ceł na chińskie towary warte ponad 200 miliardów dolarów.

Amerykański niszczyciel klasy Arleigh Burke, USS Preble (DDG-88), przepłynął w obrębie 12 mil morskich od płycizny Scarborough.

Położona na Morzu Południowochińskim płycizna Scarborough to archipelag raf koralowych i wypłyceń oraz sztucznie usypanych wysp, na których Chińczycy wybudowali instalacje militarne mające podkreślić ich prawa do tych terytoriów.

To kolejna operacja tego typu w ostatnim czasie przeprowadzona przez USS Preble (DDG-88). 5 maja ten sam okręt wraz z bliźniaczym niszczycielem USS Chung-Hoon (DDG-93) przepłynął koło raf Johnson South Reef oraz Gaven Reef czyli Nanxun i Chigua, jak nazywają je Chińczycy.

Kraje takie jak USA, Wielka Brytania, Francja czy Australia przeprowadzają operacje FONOP od 2015 roku. Polegają one na przepływaniu w odległości mniejszej niż 12 mil morskich, które stanowią granicę wód terytorialnych, od wybrzeży spornych wysp na Morzu Południowochińskim.

Okręty U.S. Navy pojawiają się także regularnie w innych miejscach w okolicy Chin. 29 kwietnia dwa amerykańskie niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke, USS Stethem (DDG63) i USS William P. Lawrence (DDG 110), przepłynęły przez Cieśninę Tajwańską. Było to 4 tego typu przejście od początku roku i 6 na przestrzeni ostatnich 7 miesięcy.

10 KOMENTARZE

  1. Ten zdezelowany złom na zdjęciu ledwo płynie i tylko się prosi o rakietę w zardzewiały kadłub.

    • Ujmij młotek, powiedz sobie, że to rakieta, i jobnij się w swój zardzewiały baniak, kacapie Putlera.

      Jeszcze żółtki będą szturmować wam Syberię i Jankesi będą oglądać jak w teatrze jak jedna dzicz naparza się z drugą dziczą.

  2. Grafomani z NCz! czy to dlatego tak reklamujecie Chiny komunistyczne jako wielką potęgę i wspaniałych gości, bo ich służby od propagandy płacą wam za to?
    Ależ lansujecie ten ludobójczy kraj komunistyczny (70 milionów ludzi zamordował jedynie Mao), szerzący propagandę, że nie jest komunistyczny.
    Kraj dziadowski, istniejacy dzieki łasce Ameryki pozwalajacej mu na handel ze sobą.
    Kraj, który odpicował na pokaz na wzór „zachodni” malutką część terytorium, a olbrzymia reszta to brud, smród i ubóstwo poniżej poziomu Trzeciego Świata.
    Kraj, który pod pozorem „inwestycji zagranicznych” wypycha za granicę masy swej ludności – najliczniejszej na ziemi, 1.5 miliarda – bo nie ma dostatecznych środków i bogactw własnych na jej wyżywienie.

    Strzeż Boże Polskę przed chińskimi „inwestorami” i wślizgującymi sie za nimi masami kolonistów chińskich. Strzeż nas Boże od nich bardziej niż od dżihadystów.

    Gdy będziecie za granicą, np. w Brytanii czy Włoszechg, przyjrzyjcie się ilu tam Chińczyków z ich restauracyjkami w prawie każdej miejscowości, w tym w małych wioskach, i z ich sklepikami. W tych restauracyjkach i sklepkach zatrudniaja tylko lub przeważnie Chińczyków. Dochody ślą do rodzin w Chinach, czyż nie?

      • Czy masz na myśli mój wpis powyżej?
        Czy to wszystko co jesteś zdolny o nim powiedzieć?

        Jaki masz iloraz inteligencji?

  3. Sąd w Hadze przyznał Filipinom prawo do wysp na Morzu Południowochińskim. USA wymagają od Filipin walki z mafiami narkotykowymi (dysponującymi sprzętem pływającym i wielkimi pieniędzmi), korzystających z wielu wysp na terenie Filipin. W 2017 r. (ile w tym roku?) udzieliły na tę walkę Filipinom 16 mln dol., co jest raczej kpiną, niż pomocą.
    Podobieństwo do polityki Waszyngtonu wobec Meksyku nie jest przypadkowe, lecz bliskość Chin w przypadku Filipin, diametralnie zmienia sytuację i bardzo ułatwia zadanie Sun Tzu.

    • Biorąc pod uwagę fakt iż codziennie drukują 0,5 mld $,to rzeczywiscie kpina.

    • Ad: „W 2017 r. (ile w tym roku?) udzieliły na tę walkę Filipinom 16 mln dol., co jest raczej kpiną, niż pomocą”.

      Mówisz, że USA nie tylko powinny płacić Filipińcom za to, że Filipińcy zwalczają gangi narkotyczne działające w ich własnym kraju, ale że ta zapłata powinna być potężna? Jaką sumę masz na myśli? Zdradź swój słodki sekret. Jakieś jeszcze wymagania wobec USA?

      Co to takiego „zadanie Sun Tzu” i dlaczego „bliskość Chin w przypadku Filipin” (cokolwiek by to znaczyło) je bardzo ułatwia?

Comments are closed.