W Hollywood miał powstać film o rotmistrzu Pileckim. Warunek był jeden. Miał być Żydem

Rotmistrz Pilecki przed komunistycznym sądem.
Rotmistrz Pilecki przed komunistycznym sądem.

W słynnym Hollywood miał powstać film o polskim bohaterze rotmistrzu Witoldzie Pileckim. Synowi rotmistrza postawiono jeden warunek. Rotmistrz miał być Żydem.

Taką informację przekazał dziennikarz Wojciech Sumliński podczas debaty w Morawicy pod Krakowem na temat stosunków polsko-żydowskich.

Wojciech Sumliński otrzymał tę informację od syna polskiego bohatera, Andrzeja Pileckiego w 2007 r.

Rotmistrz Witold Pilecki żołnierz wojny o wolną Polskę (1981-1921) oraz z bolszewikami (1920) a także żołnierz wojny obronnej (1939) zgłosił się na ochotnika, żeby trafić do niemieckiego obozu koncentracyjnego i zaświadczyć o panujących tam warunkach.

Otrzymał taki rozkaz od gen. Grota-Roweckiego, dał się ująć w łapance i trafił do Auschwitz. Uciekł stamtąd i przekazał informacje o tym piekle. Po wojnie został aresztowany przez komunistyczne władze za działalność niepodległościową, skazany na karę śmierci i stracony w 1948 r.

Według informacji przekazanej przez Andrzeja Pileckiego ważni panowie z Hollywood pofatygowali się do Polski, w celu odbycia wstępnych rozmów o filmie o rotmistrzu Pileckim.

Przekonywali, że rotmistrz ma korzenie żydowskie, tylko syn o tym jeszcze nie wie. Kiedy Andrzej Pilecki zaprotestował, poradzili mu, żeby dobrze się zastanowił. Andrzej Pilecki nie zgodził się na zmianę narodowości ojca.

Wojciech Sumliński tak komentuje, ten niedoszły film: „Powstałaby historia o żydowskim bohaterze, który ucieka z ‚polskiego’ obozu koncentracyjnego i w końcu dopadają go ci straszni Polacy”.

Źródło: wRealu24