Grzegorz Braun/Fot. screen YouTube
Grzegorz Braun/Fot. screen YouTube
REKLAMA

Jeden z liderów Konfederacji Korwin Braun Liroy Narodowcy Grzegorz Braun skomentował sytuację swojego ugrupowania po wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Większość karpi zagłosowała za przyspieszeniem termin Wigilii. Nie wiem, czy będziemy w stanie wpłynąć jakkolwiek na te terminy. Akcja Konfederacji to jest przecież tylko i aż akcja wkładania kijka w szprychy. Może do jesieni dorobimy się łomu, który będziemy mogli włożyć w tryby tej maszyny do mielenia normalnych ludzkich serc i umysłów – mówił Grzegorz Braun.

REKLAMA

Konfederacja trwa, Konfederacja nie była przecież projektem uruchomionym zainicjowanym tylko na okoliczność wyborów eurokołchozowych. Od samego początku mowa była o tym, że wybory eurokołchozowe to pierwsza batalia, potyczka może zaledwie przed kampanią jesienną. I mówię to dużymi literami – nic się w tej sprawie nie zmieniło. Zaszłe okoliczności – tzn. ta amplituda nastrojów od euforii do depresji w związku z huśtawką wyborczą, z ogłaszaniem wyników najpierw wstępnych sondażowych, a potem bezwzględnych liczbowych. No tak nas podliczyli – powiedział.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Dodał, że to „podliczenie” jest osobnym tematem do analizy. – Zawsze to kiepsko wygląda, kiedy podliczony in minus, przegrany w wyborach skarży się, że mu panie zabrali, sfałszowali. Tak – wszyscy tak myślimy, że to właśnie się stało, ale przecież niech się odezwie Ruch Kontroli Wyborów, niech się odezwą niezależne niepokorne autorytety polskich patriotów, niech oni powiedzą narodowi, że wszystko było w porządku w tych wyborach i my, Konfederaci, nie możemy być pierwszymi, którzy w tej sprawie robią raban. Bo każdy powie, nawet i niektórzy nasi sympatycy pomyślą sobie: no przecież bezpośrednio zainteresowani w sprawie nie mogą być obiektywni – dodał.

A zatem wzywam niepokornych niezależnych, żeby głos zabrali, wzywam – nie po raz pierwszy w tym sezonie – Ruch Kontroli Wyborów, niech orzeknie, czy te wybory zostały, czy nie zostały skręcone – apelował.

My i tak do jesieni musimy dorobić się własnych narzędzi kontroli, monitorowania, nie tylko samej procedury oddawania głosów, ale także i procedury zliczania głosów. Wzywam szanowni informatycy, matematycy, ludzie łebscy, wymyślcie taką maszynkę do łamania kodów Państwowej Komisji Wyborczej – wszystko rzecz jasna zgodnie z prawem. To ja używam przenośnie tutaj takiej figury. Chodzi o to, żebyśmy mogli niezależnie dokonywać takiego podliczenia, zsumowania prostego. Komplikacja wynika tylko z mnogości idącej w dziesiątki tysięcy obwodowych komisji wyborczych. I tu trzeba kadr, trzeba ludzi – zaznaczył Braun.

To musimy zrobić po to, żeby właśnie Konfederacja, nie jakiś inny projekt teraz na chybcika pod wpływem emocji wyborczych klecony, ale właśnie Konfederacja, która już się tutaj w ogniu walki wyborczej wystrzelała, już szeregi z lekka zwarte, już jesteśmy w pół drogi ku profesjonalizacji naszego przedsięwzięcia, właśnie Konfederacja idzie – już idzie – do jesiennych wyborów do Parlamentu warszawskiego – zapowiedział.

Wyjaśniam, znowu dużymi literami, że to jest formacja partyjna, do tego potrzebna, żeby móc właśnie wespół zespół z partią wolnościową, z partią narodową, z daj Boże innymi również organizacjami partyjnymi współtworzyć Konfederację. To nie jest projekt alternatywny, to nie jest jakieś wyjście awaryjne – nie. Ja o tym mówiłem już w poprzednich miesiącach i w związku z tym to nie jest żadna nowość po wyborach. To nie jest żadna decyzja teraz, ad hoc klecony projekt – nie. To jest od samego początku oczywiste, że między towarzyszami partyjnymi i my musimy się upartyjnić, nie możemy wbijać gwoździ obcasem – tzn. możemy, ale efekty będą opłakane. Trzeba wbijać gwoździe młotkiem. Partia to taki właśnie młoteczek – tłumaczył Grzegorz Braun

Źródło: YouTube

REKLAMA