Ginekolog z Syrii przez 14 lat gwałcił pacjentki na Śląsku. Grozi mu wieloletni wyrok i przepadek całego majątku

Zabrze, 31.05.2019. Sędzia Małgorzata Sikorska i oskarżony Monzer M. na sali Sądu Rejonowego w Zabrzu / PAP/Andrzej Grygiel
Zabrze, 31.05.2019. Sędzia Małgorzata Sikorska i oskarżony Monzer M. na sali Sądu Rejonowego w Zabrzu / PAP/Andrzej Grygiel

Monzer M. z Zabrza został oskarżony o gwałcenie i molestowanie seksualne pacjentek. Proces ginekologa odbywał się z bez udziału publiczności. Według ustaleń śledztwa, ofiarą lekarza w ciągu 14 lat padło 26 kobiet, które przychodziły na badania do jego gabinetu. 

W piątek przed Sądem Rejonowym w Zabrzu rozpoczęła się pierwsza rozprawa w procesie. Doprowadzono na nią oskarżonego, w sądzie stawiły się także pokrzywdzone. Przed odczytaniem aktu oskarżenia prokurator i pełnomocniczki oskarżycielek posiłkowych złożyli wniosek o wyłączenie jawności rozprawy, ze względu na możliwość naruszenia dóbr osobistych pokrzywdzonych.

Jak wskazała sędzia Magdalena Sikorska, sprawa dotyczy okoliczności drastycznych i sfery intymnej osób występujących w postępowaniu. Dziennikarze musieli więc opuścić salę rozpraw. M. jest obywatelem polskim syryjskiego pochodzenia, od wielu lat mieszka w naszym kraju. Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się po zawiadomieniu jednej z kobiet.

50-letni lekarz został zatrzymany w sierpniu 2018 r. Po wszczęciu postępowania policjanci apelowali za pośrednictwem mediów, by zgłaszały się inne pokrzywdzone. Wszystkie kobiety, które zdecydowały się złożyć zeznania, były pacjentkami M. Do zarzucanych mu przestępstw miało dochodzić w trakcie badań ginekologicznych, gdy w gabinecie znajdowała się jedynie pacjentka i lekarz.

Oskarżony odpowiada za zgwałcenie lub doprowadzenie pacjentek do poddania się tzw. innej czynności seksualnej. Według śledztwa, do przestępstw miało dochodzić od co najmniej 2004 do 2018 roku w Zabrzu, Gliwicach i Knurowie.

Materiał dowodowy oparty jest na zeznaniach świadków, opiniach biegłych oraz zgromadzonej dokumentacji. Podczas śledztwa ginekolog nie przyznał się do popełnienia żadnego z przedstawionych mu zarzutów, początkowo składał wyjaśnienia, później odmawiał wyjaśnień.

Ze względu na konieczność zabezpieczenia grożących podejrzanemu środków kompensacyjnych na rzecz pokrzywdzonych, a także kosztów sądowych i opłat na rzecz Skarbu Państwa, zabezpieczono mienie ginekologa na kwotę 140 tys. zł. Mężczyźnie grozi do 18 lat więzienia.

(PAP)