Niemcy boją się greckich żądań dotyczących reparacji wojennych! „Zmasowany atak w mediach”

Niemcy z "wizytą" w Grecji Fot. Twitter

Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaapelował do Aten o niewykorzystywanie kwestii reparacji za zniszczenia z czasów II wojny światowej w celach politycznych, sugerując w ten sposób, że chodzi tu o wewnętrzne rozgrywki polityki greckiej.

„Niemieckie wojska wyrządziły w okupowanych przez siebie krajach takie okropności i zniszczenia, że nawet przybliżone wyrównanie materialnych szkód jest zupełnie niemożliwe. Nie mówiąc o ludzkim cierpieniu” – kokietuje „FAZ”.

Przypomina przy tym, że uznanie odpowiedzialności za „zbrodnie popełnione w niemieckim imieniu” i staranie się o pojednanie należą do niemieckiej racji stanu. Konkretnie przejawia się to w płaconych wciąż świadczeniach finansowych dla żyjących ofiar narodowego socjalizmu, ale też w budowie i pielęgnowanie miejsc pamięci.

Szybko przechodzą jednak do konkretów: „jedyne co Niemcy mogą zrobić w sprawie żądań reparacyjnych, jakie wpłynęły ze strony Grecji, to je odrzucić: nie byłyby nigdy w stanie spełnić wszystkich uzasadnionych roszczeń. Poza tym Atenom najwyraźniej wcale o to nie chodzi” – obłudnie sugeruje „FAZ”.

„Żądanie (reparacji) robi wrażenie politycznego zabiegu w kampanii wyborczej. Jest to jednak granie czymś, czym się grać nie powinno. Historia II wojny światowej jest zbyt poważną sprawą, żeby ją instrumentalizować do celów politycznych” – puentuje gazeta.

Grecki rząd zwrócił się we wtorek do Niemiec o rozpoczęcie rozmów w sprawie reparacji za zniszczenia z okresu I i II wojny światowej. Grecka komisja parlamentarna wyceniła wysokość reparacji na minimum 292 mld euro za straty podczas II wojny światowej i dodatkowo 9,2 mld za I wojnę światową.

Chociaż MSZ Niemiec uznał w środę „sprawę za zamkniętą” to tak szybkie uruchomienie opiniotwórczych krajowych mediów pokazuje, że w Berlinie do sprawy podchodzą poważnie.

Swoją drogą warto się od Niemców uczyć, że media w sprawach dotyczących polityki zagranicznej i interesów kraju, stanowią po prostu jej integralną część. Dlatego, że są to media niemieckie, a nie „niemieckojęzyczne”, jak niestety w naszym kraju.

Źródło: PAP