Przesuwał przedmioty siłą umysłu i wędrował z duchami zwierząt! Tajemnice polskiego medium z XX wieku

Kryształowa kula Źródło: Pixabay

Przed wojną żył w Polsce Teofil Modrzejewski (ur. 1873, zm. 22 stycznia 1943) występujący pod pseudonimem „Franek Kluski”. Był reporterem i medium, a znany był z materializacji bytów duchowych.

Franek Kluski według świadków potrafił zmaterializować m.in.: rękę i twarz bytu duchowego (woskowy odcisk), ptaka (lelek kozodój), zwierza podobnego do lwa, zwierza przypominającego łasicę (w trakcie seansów zwierzę chodziło po stole oraz dotykało uczestników) oraz humanoida przypominającego wyglądem homo erectus. Za swoje pokazy i przeprowadzane na nim eksperymenty nigdy nie pobierał zapłaty.

Kluski uważał, że jego zdolności paranormalne są prawdopodobnie dziedziczne, bowiem obdarzeni nimi mieli być również jego ojciec i wuj. Już odkąd był dzieckiem miał widzieć zjawy, rozmawiać ze zmarłymi, odwiedzały go też duchy domowych zwierząt.

photograph showing a figure in military uniform standing behind the medium Źródło: Psi Encyclopedia - Society for Psychical Research
photograph showing a figure in military uniform standing behind the medium
Źródło: Psi Encyclopedia – Society for Psychical Research

Gdy będąc dzieckiem przechadzał się po lesie to napotykał na swej drodze zjawy psów, kotów i wilków, które przywoływał i zabierał ze sobą, co potwierdzali liczni świadkowie.

Na podstawie aury ludzi, którą miał dar dostrzegać, potrafił ocenić ich charakter i bez pytania poznać dręczące ich problemy. Listy czytał bez wyjmowania ich z koperty. Równie łatwo odczytywał ludzkie myśli.

Posiadał też zdolność wysyłania sobowtóra astralnego, oraz znikania i pojawiania się na oczach gapiów.

Pewnej bezsennej nocy odkrył dar do przesuwania przedmiotów siłą woli. Leżał w łóżku i denerwował się, że przez blask księżyca nie zmruży już oka, wtem szafa sama się przesunęła i zasłoniła okno. Bez dotykania zapalał również lampy i nastawiał stare zegary, a podczas seansów unosił w powietrze samego siebie.

Kluski przywoływał również duchy i przepowiadał przyszłość (tak jak jasnowidz Jackowski). Przed przywołaniem ducha, zjawa musiała uzyskać wyraźną zgodę Kluskiego na „skorzystanie z jego energii”. Nie mógł tego robić zbyt często, gdyż duchy zmarłych pobierały z niego energię doprowadzając do znacznego osłabienia.

Duchy odciskały swój ślad

Z udziałem mistrza Kluskiego dochodziło też do doświadczeń z parafinowymi foremkami. Doświadczenia te polegały na tym, że zjawy zmarłych osób, na polecenie jego polecenie, zanurzały dłonie i stopy w naczyniu z ciekłą parafiną, a następnie czekały aż ta zastygnie, po czym znikały.

Pozostawały po nich odlewy kończyn, na których dostrzec można było nawet linie papilarne!

Przywoływanie potwora

W latach 1919-1922, Kluski na oczach takich person jak m.in. Tadeusz Boy-Żeleński, Camille Flammarion, Juliusz Potocki, a także Ksiądz Stefan Lubomirski i Stefan Ossowiecki, dokonywał przywołania włochatej istoty przypominającej małpę. Z relacji świadków wynika, że istota była niezwykle silna, potrafiła z łatwością przesuwać po pokoju bibliotekę pełną książek, i mimo iż jej zachowanie świadczyło o niskiej inteligencji, nie było w nim nic złośliwego.

Źródło: YouTube, Wikipedia, Fundacja Nautilus

2 KOMENTARZE

  1. Tą istotą był młody Marcin Różalski. Z relacji wynika że po zjedzeniu jednej z książek przez pewien czas zdołał mówić ludzkim głosem.

  2. Też bym chciał takie rzeczy robić, ale nie ma od kogo się uczyć. Starzy mistrzowie wymarli. Nikt nie chciał pobierać ciężkich nauk. Przed wojną to się jednak ludziom chciało.

Comments are closed.