
8 czerwca na ulicach Warszawy odbyła się pod patronatem miasta „parada równości”. Frekwencja nikogo nie powaliła i pokazała, że ci, którzy swoje sypialniane preferencje wynoszą na ulice to nawet „mniejszość” z tej mniejszości.
W rzeczywistości jest kolejna odsłona konfrontacji obyczajowej i rodzaju lewackiej pełzającej rewolucji. W Polsce lobby LGTB poczuło się nawet tyle mocne, że postanowiło przeskoczyć jeden „etap” i na marszu pojawił się wprost transparent żądający już nie tylko cywilnych związków gejowskich, ale od razu i adopcji przez takie pary dzieci.
200 000
Szybko policzyłem
🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣 pic.twitter.com/nNHwTv0aHj
— Herr Ingenieur (@HerrIngenieur) June 8, 2019
Biorąc pod uwagę frekwencję marszu chyba jednak wyszli przed szereg. Konserwatywna część społeczeństwa jest jednak wobec tych inicjatyw dość bezradna. Już samo uznanie prawa do demonstrowania sypialnianych preferencji w przestrzeni publicznej to nie tylko zgoda na niekończącą się prowokację, ale rodzaj detonatora genderowej rewolucji.
Ambasador Izraela Anna Azari w tęczowych barwach… #ParadaRówności pic.twitter.com/Z8cYU3YMPX
— Dorota (@badzpowazna) June 8, 2019
Owa parada z roku na rok zyskuje poparcie różnych podmiotów, od zagranicznych ambasad, po znane firmy i marki. Jest to związane z legendą LGTB, która twierdzi, że te środowiska to „creme de la creme” tynku konsumpcji, awangarda mody, itd.
W rzeczywistości jest to w Polsce margines i warto, by może o tym owym sponsorom przypomnieć. Może dotrze do nich język ekonomii i rubryki „zysków i strat”. Heteroseksualni konsumenci mają przecie… wybór.
Niektórych globalnych marek unikać się nie da, ale tam gdzie można, warto… spróbować. Chociażby po to, żeby nie dojść kiedyś do sytuacji Francji, gdzie propagandą LGTB zajmują się już nawet wielkie koncerny państwowe (koleje, czy Air France).
Niespotykane zaangażowanie obcych państw w przeprowadzenie zmian społeczno-politycznych w Polsce. Aż 33 ambasady wsparły #ParadaRówności. Jak podają organizatorzy, paradę sponsorują m. in. "GRANTY Z AMBASAD" 🤬https://t.co/6XNCIKaac4
— Anna Maria Siarkowska (@AnnaSiarkowska) June 8, 2019
Promocją”tęczowej” propagandy zajmują się w sektorze mediów i nowych technologii m.in. Google, Universal (sponsorzy osobnych pojazdów), Microsoft, MTV Pride, Nielsen, IBM. Organizatorzy w grafice wymienili też Discovery (które w Polsce w połowie ub. r. połączyło się z TVN). W tym roku „mocno” paradę wsparła „Gazeta Wyborcza”, która w ostatnich dniach wysyłała swoim czytelnikom codzienny newsletter LGBT+.
Jest też kilka marek handlowych. Należąca do Coca Coli marka Sprite z okazji warszawskiej Parady Równości wypuściła na rynek serię puszkowego napoju w tęczowym opakowaniu. Niech go piją sami. Marka ta wspiera finansowo organizatorów marszów homoseksualnych w innych miastach Polski, a także działania seksedukacyjne grupy Stonewall. Może warto wrócić do normalności?
🔴🔘 Notre société est complètement malade 😏😒😏 y a quelque chose qui ne tourne pas rond 😯😯 Mais comment en est-on arrivé là ? ….🤦🏻♀️⚠️😳😳😳 pic.twitter.com/jMFsxy4ahA
— ✞🇫🇷 🅕 🅔 🅔 𝑷𝒂𝒕𝒓𝒊𝒐𝒕𝒆 🇫🇷✞ (@nadiamtp) June 7, 2019
Do Polski przenoszone są działania marketingowe z Zachodu, ale można im pokazać, że nasz rynek charakteryzuje się… odmiennością. Nie muszę kupować w Ikei i Empiku, ubierać się w H&M, zakładać jeansów marki Levis, wkładać do koszyka „Skittles” i „Red Bulla”, czy jeździć Subaru. Trzeba też będzie, niestety, poszukać alternaty dla Ubera i przeprosić się z taksówkami…
Źródło: PCh24






![Braun o zmianie nazwy partii. „Te pół procenta może się przełożyć na zdolność do przechylania szali” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/05/braun-augustow-100x70.jpg)


