To jest Polska. Przejście dla pieszych w środku lasu. „Zbudowane dla saren”

Przejście dla pieszych w lesie/Fot. Facebook lublin112
Przejście dla pieszych w lesie/Fot. Facebook lublin112

Mieszkańcy położonych po dwóch stronach żużlowej drogi wsi Gołąb i Toruń w województwie lubelskim wiele lat czekali na asfaltową nawierzchnię. To, co tam wybudowano, przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Oprócz nowej drogi, powstało także przejście dla pieszych. Sęk w tym, że zamiast między domami, drogowcy umieścili je pośrodku lasu.

Nie jest to zresztą pierwszy taki przypadek na Lubelszczyźnie. Wcześniej w miejscowości Słupeczno podobne przejście powstało… pośród pól.

Mieszkańcy jednak zdążyli już przywyknąć do takich absurdów. – Od wielu lat prosiliśmy o wybudowanie drogi. W końcu się udało. Jesteśmy bardzo zadowoleni, tylko to przejście… Ale my już się przyzwyczailiśmy – mówiła pani Edyta, jedna z mieszkanek.

Drogowcy położyli asfalt i gdy wydawało się, że wszystko będzie, jak należy, zabrali się za przejście. „Zebra” znalazła się jednak nie w wiosce – obok domów, lecz pośrodku położonego za zakrętem zagajnika. Co więcej, w tym samym miejscy znalazły się także przystanek autobusowy oraz maszt z panelami fotowoltaicznymi zasilającymi znak ostrzegawczy i oświetlenie przejścia. Ludzie zaczęli protestować.

Chodziliśmy do nich prosząc żeby przenieśli „zebrę” między domy. Niestety stwierdzili, że takie mają plany i nic nie mogą już nic zmienić. Dzieci wracając ze szkoły wysiadają koło domów, więc od razu uczyłyby się przepisów drogowych przechodząc prawidłowo – dodała pani Edyta.

Bunt mieszkańców na niewiele się jednak zdał. Tak zazwyczaj bywa, gdy w grę wchodzi… unijna biurokracja. Okazało się, że absurdalna lokalizacja przejścia dla pieszych ma – bardzo ukryty, ale jednak – sens. Podobnie, jak w przypadku przejścia z miejscowości Słupeczno.

Gmina starała się bowiem „odzyskać” jak najwięcej środków z Unii Europejskiej. A system ich przyznawania na inwestycje jest oparty na punktach – im więcej otrzyma dany projekt, tym większa szansa na dofinansowanie do przebudowy drogi.

Niedawno zakończyła się modernizacja ok. 3-kilometrowego odcinka tzw. nikodemówki, która kosztowała blisko 900 000 zł. Drogą tą jeździ wielu kierowców, więc musieliśmy zadbać o bezpieczeństwo. Szczególnie, że w tym miejscu autobus zabiera i odwozi dzieci z Torunia i Gołębia uczące się w szkole w Lisznie – mówił wójt Zdzisław Krupa.

– Do zwieńczenia całej inwestycji drogowej potrzebna była dotacja, a tę z kolei otrzymują w pierwszej kolejności ci wnioskujący, którzy spełnią najwięcej określonych wymogów. Dlatego też uwzględniliśmy takie elementy jak poprawę bezpieczeństwa, właściwe oznakowanie i przejście dla pieszych, aby mieć większą pewność, że otrzymamy dodatkowe fundusze dodał.

Mieszkańcy kpią, że przejście jest „zbudowane dla saren”. Mimo tego cieszą się z nowej drogi.

Nam to nie przeszkadza, zrobili tak niech będzie tak. Jednak to jest zwyczajnie śmieszne i każdy to powie. Mnie się to wydaje mało logiczne. Powinno powstać między budynkami, gdzieś gdzie ludzie chodzą – powiedziała kobieta.

Źródła: fakt.pl/gazeta.pl