11 osób zabitych, 4300 rannych, 50 tysięcy zatrzymanych. Szokujący bilans protestów Żółtych kamizelek we Francji [WIDEO]

W czasie trwających od pół roku we Francji protestów Żółtych Kamizelek smierć poniosło 11 osób, a 4300 zostało rannych. Zdjęcie: Clement Mahoudeau / ABACAPRESS.COM Dostawca: PAP/Abaca
W czasie trwających od pół roku we Francji protestów Żółtych Kamizelek smierć poniosło 11 osób, a 4300 zostało rannych. Zdjęcie: Clement Mahoudeau / ABACAPRESS.COM Dostawca: PAP/Abaca

Francuski minister spraw wewnętrznych podsumował w magazynie „Le Journal du Dimanche” protesty Żółtych Kamizelek. W w odbywających się co sobota od ponad pół roku demonstracjach i rozruchach życie straciło 11 osób, a ponad 4 tysiące zostało rannych.

Christophe Castaner udzielił wywiadu tygodnikowi, w którym dokonał m.in bilansu trwających w całej Francji od listopada protestów. Życie w nich straciło 11 osób, z czego cześć jak twierdzi w wypadkach, do których doprowadziły blokady Żółtych Kamizelek na drogach.

Rany odniosło 2500 uczestników protestów i 1800 policjantów. Dla 76 osób obrażenia okazały się bardzo poważne. Wśród nich są 23 osoby, które straciły oko po postrzale gumowymi kulami i 5, którym granaty hukowe i gazowe eksplodując urwały ręce. Jednej osobie z powodu ran trzeba było amputować jądra.

W czasie najgorętszego tygodnia na ulicach miast i drogach całej Francji protestowało ponad 250 tysięcy osób. Demonstracje często zmieniały się w brutalne starcia. Dochodziło tez do dewastowania miast i masowych rabunków sklepach. Policja w trwających co sobota od 32 tygodni starciach zatrzymała 50 tysięcy osób.

Pytany w czasie panelu dotyczącego spraw bezpieczeństwa o brutalność policji minister Castaner powiedział, że nie będzie pobłażania dla protestujących. – Nie będziemy odpowiadać na rzucane koktajle Mołotowa przyjaznymi uczuciami i nie będziemy chronić Republiki za pomocą miłych słówek – powiedział.

Protesty, które rozpoczęły się w listopadzie dotyczyły kolejnej podwyżki podatków na paliwa. ich symbolem stały się żółte, odblaskowe kamizelki, które kierowcy i pasażerowie muszą zakładać w razie kłopotów na drodze. Ruch szybko przerodził się w protesty przeciwko polityce rządu, podatkom i samemu Macronowi, którego polityka jest wręcz znienawidzona przez część Francuzów.

Protesty stopniowo wygasają. W ostatnią sobotę w całej Francji wzięło w nich udział ok. 10 tysięcy osób. Sam Macron wycofał się z wielu swych projektów w tym z podwyższania akcyzy paliwowej. jego propozycje skierowane do Francuzów mają kosztować ponad 10 miliardów euro.