Kradzieże pieniędzy z kont bankowych! Banki nie chcą zwracać klientom skradzionych sum

Bank, fot. flickr.com

Rośnie liczba kradzieży pieniędzy z internetowych rachunków bankowych Polaków. Jeżeli klient zgłosi nieautoryzowaną transakcję, bank powinien niezwłocznie zwrócić mu utracone pieniądze. Niestety banki ignorują wytyczne płynące z unijnych i krajowych przepisów.

Wyjątkiem jest sytuacja, w której dostawca usług płatniczych (na przykład bank) ma uzasadnione i należycie udokumentowane podstawy, aby podejrzewać próbę oszustwa ze strony klienta.

Jak podaje Rzecznik Finansowy, obserwowany jest wzrost liczby wniosków o przeprowadzenie tzw. postępowania interwencyjnego w związku z nieautoryzowanymi transakcjami. Chodzi o przypadki kradzieży środków z rachunku bankowego dostępnego przez internet, czy obciążenia konta karty kredytowej lub debetowej bez wiedzy klienta.

Tylko w I kwartale 2019 r. do Rzecznika trafiły 83 wnioski, czyli dokładnie tyle samo co w całym 2016 r. W 2018 roku takich wniosków było 246, czyli o 70% więcej niż w 2017 r. Oznacza to, że w 2018 r. przeciętnie każdego dnia roboczego do Rzecznika Finansowego trafiał przynajmniej jeden oficjalny wniosek o wszczęcie postępowania interwencyjnego w sprawie nieautoryzowanej transakcji płatniczej.

Przykłady oszustw odnotowanych przez Rzecznika Finansowego 

Podczas pobytu na lotnisku w Polsce poszkodowany użyczył telefonu obcemu mężczyźnie, który wykonał jedno połączenie. Najprawdopodobniej wtedy doszło do zainfekowania telefonu złośliwym oprogramowaniem. Oszuści wykonali pięć przelewów na łączną kwotę 39.019 zł.

Oszuści internetowi najprawdopodobniej przy użyciu specjalnego oprogramowania przejęli kontrolę nad telefonem. Oprogramowanie wymusiło fikcyjną aktualizację systemu operacyjnego telefonu. Na koniec aplikacja przywróciła ustawienia fabryczne telefonu, niszcząc w ten sposób ślady przestępstwa. Proces ten trwał około godziny. W tym czasie przestępcy zlecili przelew wszystkich środków, jakie były na koncie, a dodatkowo zaciągnęli kredyty na kwotę 13.600 zł, które to środki wytransferowali.

Jedna z klientek wskazywała, że w czasie, kiedy doszło do włamania na jej konto, była w pracy i nie dokonywała żadnych transakcji. Nie otrzymywała na swój telefon żadnych SMS-ów z hasłami. Straciła 6070 zł funduszy zgromadzonych na koncie, kartę kredytową obciążono na łączną kwotę 17.700 zł, a debetową na 2000 zł.

Klient po zalogowaniu do serwisu transakcyjnego stwierdził, że ktoś w jego imieniu zawarł umowę pożyczki i wykonał dyspozycję przelewu. Pożyczka opiewała ona na kwotę 17.900 zł. Następnie w kolejnych logowaniach zostały zmienione limity wypłat dziennych i miesięcznych. Ostatecznie wytransferowano z konta kwotę 15.930 zł.

Analizowane przez Rzecznika Finansowego przypadki pokazują, że przestępcy przejmujący kontrolę nad kontem ofiary zwykle mają możliwość dokonywania na nim wszelkich zmian.

Banki liczą tylko zyski 

Niestety, po przeanalizowaniu trafiających do Rzecznika Finansowego spraw, nasuwają się wnioski, że banki, na których postępowanie skarżą się klienci, ignorują wytyczne wynikające z unijnych dyrektyw i polskiego prawa – informuje Rzecznik.

Chodzi w szczególności o brak niezwłocznego zwrotu utraconych przez klienta środków w terminie określonym tzw. zasadą D+1. Oznacza to, że pieniądze powinny wrócić na konto klienta nie później niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji lub po dniu otrzymania zgłoszenia od klienta – wyjaśnia Izabela Dąbrowska-Antoniak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w biurze Rzecznika Finansowego.

Jej zdaniem, bank powinien najpierw niezwłocznie oddać klientowi pieniądze, a następnie – jeżeli ma podstawy, by sądzić, że klient powinien w całości lub części odpowiadać za nieautoryzowaną transakcję – dochodzić tej kwoty od klienta na przykład przed sądem.

Niestety, banki nie tylko opóźniają się ze zwrotem środków, ale też bezpodstawnie odmawiają ich zwrotu.

Rzecznik Finansowy apeluje też o wprowadzenie rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo klientów. Banki nie reagują na te apele, gdyż wiąże się to z kosztami. Liczą zyski…

Źródło: Rzecznik Finansowy