Sakiewicz królotwórca. Radiowe brednie redaktora o tym jak zrobił z Trumpa prezydenta [WIDEO]

Tomasz Sakiewicz/fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Tomasz Sakiewicz/fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Tomasz Sakiewicz uważa, że to akcja klubów „Gazety Polskiej” mogła sprawić, że Donald Trump został prezydentem Stanów Zjednoczonych. W rozmowie w Polskim Radio opowiada jak to sobie wszystko zaplanował.

Megalomania redaktora Sakiewicza nie zna granic. Ale też zwykła ignorancja. W programie Radiowej Jedynki w rozmowie z redaktorem Rachoniem naczelnym „Gazety Polskiej” opowiedział jak to z klubami zaplanował w USA zwycięstwo Trumpa.

Przyczynkiem do snucia snów o potędze były przytoczone przez Rachonia słowa Stephena Bannona, byłego stratega i doradcy Donalda Trumpa (nie redaktorze Rachoń – Bannon nie należy do prezydenckiej administracji).

Stephen Bannon wie jak się podlizywać Polakom, więc opowiedział Rachoniowi jak to 70 tysięcy głosów Polonii zdecydowało o zwycięstwie Trumpa. Coś z tym prawdy może być. Polonia tradycyjnie głosuje na Demokratów. Tym razem jej część postanowiła poprzeć kandydata Republikanów – Trumpa. Mogło to mieć spore znaczenie w tzw swing states – stanach „wahających się”, gdzie kilka tysięcy głosów może zdecydować o całkowitym zwycięstwie. Zgodnie z amerykańską ordynacją wszyscy elektorzy z danego stanu oddają głos na tego który zyskał większe poparcie mieszkańców. To gra zero jedynkowa.

O ile z teoriami Bannona można się jeszcze ewentualnie zgodzić, o tyle Sakiewicz płynie już w bredniach zupełnie.

Myśmy to w jakimś sensie w klubach „Gazety Polskiej” zaplanowali… W Filadelfii, która jest kluczowym swing state, mającym 20 głosów elektorskich, czyli dającym efekt 40 głosów, bo przerzucenie głosów z Demokratów na Republikanów dawało efekt 40 głosów elektorskich. …Zawiązano porozumienie, które zainicjował klub gazety w Filadelfii..(coś tam niezrozumiałe) Radio Maryja, organizacjami weteranów, kongresem – opowiada Sakiewicz.

Dalej mówi, że setki osób chodziło od domu do domu w zamian za co Trump obiecał Sakiewiczowi i jego klubom załatwienie trzech rzeczy – zwiększenie liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce, zniesienie wiz i sprawy smoleńskiej.

Prostowanie bredni Sakiewicza zaczniemy od podstawowej sprawy. Otóż Filadelfia nie ma ani jednego głosu elektorskiego. Jest bowiem miastem, a nie stanem jak Pensylwania, w której leży. To mniej więcej tak jakby nie odróżniać Warszawy od Mazowsza, albo Białegostoku od Podlasia.

To Pensylwania ma 20 głosów elektorskich, a nie Filadelfia. Co więcej w samej Filadelfii Clinton zdecydowanie wygrała. W niektórych okręgach uzyskała około 90% głosów. Nie wystarczyło to jednak, by pokonać Trumpa w samym stanie.

Donald Trump zdobył 48,18% głosów, a Clinton 47,46%. Pozostałe głosy przypadły na kandydatów niezależnych. Opowieści o tym co Trump miał obiecać klubom Sakiewicza nawet nie chce nam się komentować.

https://twitter.com/Bob_Gedron/status/1140988750505357313

Reklama / Advertisement