Terlikowski oszalał! Broni skandalicznego odłączenia Szymonka od aparatury bez zgody rodziców

Tomasz Terlikowski i Szymonek/fot. PAP/Jacek Bednarczyk/Facebook
Tomasz Terlikowski i Szymonek/fot. PAP/Jacek Bednarczyk/Facebook

Tomasz Terlikowski, który uchodzi za katolickiego publicystę, postanowił stanąć obronie lekarzy, którzy bez zgody i wiedzy rodziców, wbrew wcześniejszym ustaleniom, odłączyli Szymonka – zwanego też „polskim Alfiem Evansem” – od aparatury. Zrobili to rano, podczas gdy rodzicom zapowiedziano naradę w tej sprawie przed południem i obiecano obecność przy ewentualnym odłączeniu dziecka.

Niestety, ale „katolicki publicysta” wykazał się nie katolickim, ale pełnym ignorancji komentarzem. – Wszystkim rozgrzanym do czerwoności sprawą „polskiego Alfiego Evansa” warto przypomnieć, że nieetyczne jest nie tylko nieuprawnione odłączenie od aparatury, ale też uporczywa terapia. Nadchodzi taki moment, gdy pacjenta trzeba odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. Śmierć mózgowa, choć budzi kontrowersje filozoficzne, jest powszechnie przyjętym rozumieniem śmierci i jako taka jest wykorzystywana do orzekania konieczności odłączania od aparatury – napisał Tomasz Terlikowski.

Słowa te oczywiście są prawdziwe, ale w kontekście Szymonka nie mają logicznej racji bytu. W sprawie chłopca od początku pojawiało się wiele niejasności i skandalicznych zachowań lekarzy. Rodzina musiała zainwestować w prawnika, który wielokrotnie wskazywał na nieścisłości czy wprost kłamstwa ze strony szpitala.

Warto nadmienić, że nawet w sprawie odłączenia Szymonka szpital skłamał. Chłopiec został uśmiercony nad ranem. Tymczasem rodzicom wcześniej obiecano, że będą mogli wziąć udział w naradzie lekarzy w sprawie synka, która odbyć się miała dopiero o godz. 10.30. Wówczas dopiero lekarze mieli podjąć decyzję, czy leczyć chłopca, czy go odłączyć.

Rodzice – i o tym też trzeba pamiętać – nie zawsze mają wiedzę i obiektywizm konieczny do podejmowania takich decyzji. Bioetyk może w takich sprawach doradzić, ale on także – jeśli nie jest lekarzem specjalistą – nie ma koniecznej wiedzy, by oceniać konkretne przypadki. Opinia publiczna nie musi mieć w takich sprawach racji. Moralna histeria zaś nie służy poważnej debacie – dodał Terlikowski.

Również i tutaj ma słuszność, jednak ignorując wspomniane przez nas fakty, dopuszcza się okrutnej wręcz manipulacji. Dlaczego? Tego na razie nie wiemy. I czy w matactwach lekarzy ważny jest fakt, że dramat rodziny rozpoczął się po zaaplikowaniu chłopcu szczepionki Synflorix?

Źródła: facebook.com/nczas.com