Gwiazdka pop uprawia lewicową propagandę. Joseph Goebbels byłby dumny z Taylor Swift

Taylor Swit/Joseph Goebbels Źródło: YouTube/Wikipedia

Dzisiejsza radykalna lewica chwyta się tych samych tanich sztuczek co niemiecka lewica nacjonalistyczna w latach 30-tych. W usta sławnych osób wkłada się propagandowe hasła, a wrogów ponownie przedstawia się w odczłowieczony, karykaturalny sposób.

Taylor Swift to jedna z topowych amerykańskich gwiazdek pop. Drobna blondyneczka o niezbyt przenikliwym spojrzeniu, nikt raczej nie oczekiwał od niej starań o bycie jakimś opiniotwórczym medium.

W USA panuje jednak wśród celebrytów moda na zaangażowanie polityczne, podobna zresztą do tej która trawi nasz kraj. Wszyscy nagle poczuli potrzebę buntu przeciwko amerykańskim interwencjom wojskowym choć milczeli gdy takie same przeprowadzane były za prezydenta o innym pigmencie. Wszyscy też burzą się bo demokratycznie wybrane władze poszczególnych stanów, zgodnie z wolą swoich konserwatywnych wyborców zakazują zabijania nienarodzonych dzieci.

Taylor również postanowiła zaprotestować. Krzyknąć głośno, że (cytując klasyka) „nie ma zgody na brak zgody” na LGBT.

Ok, to jej zdanie i skoro chciała to je wyraziła. Problem jest taki, że to wątpliwej wartości artystycznej dzieło zostało okraszone obrzydliwym teledyskiem. Autorzy musieli dużo czerpać z propagandowych wzorców III Rzeszy bo powtarzają niektóre schematy co do joty.

Tak jak nmachina narodowo-socjalistycznego reżimu w Niemczech ukazywała Żydów jak gorszych, brzydszych i odczłowieczonych, tak samo teraz autorzy teledysku przedstawili przeciwników LGBT jako bezzębnych, zarośniętych, brudnych analfabetów. Bardziej niż ludzi przypominają oni głupawych orków.

Pogarda która wylewa się z tego teledysku jest przerażająca. Jest to dzieło pełne nienawiści, specjalnie skonstruowane tak by wywołać niechęć do osób niepodzielających poglądów piosenkarki.

Poniżające wideo poniżej:

Źródło: YouTube