W odmętach ekoszaleństwa. Irlandia chce zakazać posiadania prywatnych samochodów

Irlandzki rząd Leo Varadkara chce zakazać posiadania samochodów na paliwo i zmusić ludzi do zamieszkania w centrach miast. Zdjęcie: EPA/STEPHANIE LECOCQ Dostawca: PAP/EPA.
Irlandzki rząd Leo Varadkara chce zakazać posiadania samochodów na paliwo i zmusić ludzi do zamieszkania w centrach miast. Zdjęcie: EPA/STEPHANIE LECOCQ Dostawca: PAP/EPA.

Irlandzki rząd zaprezentował nowy plan dla „ochrony środowiska”. Chce m.in zakazać posiadania prywatnych samochodów i zmusić ludzi zamieszkania w gęsto zaludnionych miastach.

Liczący 180 propozycji projekt ma do 2050 roku doprowadzić do całkowitego zaprzestania wykorzystywania paliw kopalnych do produkcji energii. Cała energia ma pochodzić ze źródeł odnawialnych, w tym wiatru i paneli słonecznych.

W ciągu 11 lat – do 2030 roku mają zniknąć wszystkie prywatne samochody na ropę lub benzynę. Dozwolone będzie jedynie posiadanie samochodów elektrycznych. Jak zapowiedział minister transportu Shane Ross samochody napędzane paliwem mają całkowicie zniknąć z irlandzkich miasteczek.

W tym samym czasie podatek od emisji dwutlenku węgla ma wzrosnąć 4 -krotnie, z 22,5 euro za tonę do 90 euro.

Leo Varadkar, premier irlandzkiego rządu wyjaśnił, że władze chcą, by ludzie mieszkali w gęsto zaludnionych centrach miast. Dzięki temu będą się mniej przemieszczać i łatwiej będzie zorganizować transport publiczny.

Chodzi o tętniące życiem, zaludnione centra miast, nadające się do zamieszkania, z doskonałymi udogodnieniami i transportem – powiedział wyjaśniając plan. – Nasze podejście polegać będzie na tym, by skłonić ludzi i przedsiębiorstwa do zmiany zachowań i dostosowania nowych technologii poprzez zachęty, czynniki zniechęcające, regulacje i informacje – mówił Varadkar.

Zamierzamy zmienić sposób wytwarzania i zużywania energii elektrycznej, podgrzewania naszych domów i miejsc pracy, sposób podróżowania, rodzaje pojazdów, które kupujemy i jak produkuje się żywność – zagroził.

Według profesora Michaela Kelly’ego z Cambridge tak rygorystyczna dekarbonizacja energii do 2050 roku możliwa jest tylko w jednym przypadku – poprzez świadome doprowadzenie do śmierci i upadku całych społeczności, bo energii ze źródeł odnawialnych nie wystarczy, by mogło z niego korzystać całe społeczeństwo i rozwijało się.

Według niego plany ekoszaleńców, jeśli wprowadzone w życie, doprowadzą do cywilizacyjnej i humanitarnej katastrofy.