Jurek prowadził własną grę jeszcze przed wielką czystką? Rozmowy „prawicowców” z PSL-em mogły być niezgodne ze statutem własnej partii

Marek Jurek/fot. PAP/Jakub Kamiński
Marek Jurek/fot. PAP/Jakub Kamiński

Ugrupowanie Prawica Rzeczypospolitej i zachowanie Marka Jurka wraz z jego najbliższym otoczeniem od czasu ostatniej kampanii wyborczej zaszokowało wielu spośród nielicznych fanów tego ugrupowania. Jak się okazuje, pewne zachowania „akolitów Marka Jurka” mogły być niezgodne ze statutem partii.

Z informacji od jednego z byłych członków partii Prawica Rzeczypospolitej wynika, że już od miesięcy ugrupowanie założone przez Marka Jurka szykowało sobie „desant” w wyborach. Członkowie władz partii rozsyłali między sobą karty z wykazem podpisów osób popierających zgłoszenie partii politycznej. I to nie jednej. Co ciekawe, według naszego źródła już wówczas mogły wchodzić w grę układy m.in. z PSL. Rzecznik Prawicy Rp zaprzecza jednak, by był to pomysł z okresu zimowo-wiosennego i zapewnia, że pojawił się dopiero teraz – informuje portal kontrrewolucja.net.

Redakcji udało się dotrzeć do wewnętrznych informacji wysyłanych przez zarząd partii Prawicy Rzeczypospolitej. Ciekawa informacja pojawia się w mailu z 1 czerwca, w którym jest przypomnienie o spotkaniu zarządu tydzień później. To wówczas usunięto z partii Piotra Strzembosza oraz zawieszono w prawach członka prezesa partii, Krzysztofa Kawęckiego.

Przypominam o zarządzie za tydzień – proszę o potwierdzenie obecności na zarządzie 8 czerwca. Kto ma jakieś podpisy na formularzach co rozdawałem na ostatniej Radzie Naczelnej 16 marca oraz jak zgłaszaliśmy osoby do komisji obwodowych to proszę o przywiezienie zebranych podpisów na zupełnie ewentualnie partie techniczną w 2019 czy 2023 roku (druki też w załaczniku) – pisał Lech Łuczyński, Sekretarz Generalny Prawicy Rzeczypospolitej w mailu wysyłanym do członków zarządu partii.

„Ewentualne partie techniczne” zostały nazwane „Koalicja Chrześcijańska” i „Koalicja Polska”. Jak poinformował nas były członek Prawicy Rp, w „Koalicji Polskiej” mieliby znajdować się także ludzie z… PSL – pisze „Kontrrewolucja”.

Rzecznik partii Lidia Sankowska-Grabczuk zapewniła, że takie rozmowy nie były prowadzone wcześniej i pojawiły się dopiero po wyborach do unioparlamentu. – Koalicja Polska to nazwa robocza koalicji, którą chce obecnie tworzyć PSL na wybory parlamentarne – napisała w odpowiedzi na zadane pytania.

Opcja rozmów z PSLem była wariantem szerszego bloku republikańskiego na wybory europejskie, w którym widzieliśmy środowiska wszelkie na prawo od PiSu; jako szeroka płaszczyzna od Krzysztofa Bosaka i RN po Bezpartyjnych Samorządowców, środowisko Centrum Adama Smitha, środowiska ChKS z Prawicą Rzeczypospolitej, środowisko Kukiz15 czy PSL, którego posłowie w największym procencie głosują za życiem, za rodziną – przekonywała.

Ówczesny a obecnie były już prezes partii Prawica Rp Krzysztof Kawęcki zauważa, że zbieranie podpisów pod „Koalicją Polską” i rozmowy na ten temat nie były z nim uzgadniane.

Na pewno nie była to decyzja konsultowana ze mną w żaden sposób. Zapewne chodziło o utworzenie właśnie partii technicznej na wybory. Nie musi to oznaczać likwidacji Prawicy Rzeczypospolitej. W każdym razie ja absolutnie nie autoryzowałem decyzji zbierania podpisów pod ewentualną partią techniczną „Koalicja Polska” – powiedział portalowi kontrrewolucja.net Krzysztof Kawęcki.

Prawica Rzeczypospolitej Marka Jurka złożyła PSL-owi ofertę porozumienia wyborczego. Sawicki mówił o tym w Polskim Radiu, Marek Jurek na zarządzie przyznał też, że z nim rozmawiał – dodał Kawęcki. – Nie wiem, kto tę ofertę złożył w wówczas naszym imieniu. Może zarząd? A może ktoś inny? Wówczas byłoby to kolejne pozastatutowe działanie partii – zauważył.

Źródło: kontrrewolucja.net